Czego nie widać - blog Bartka Żurawieckiego
fot. Iwona El Tanbouli-JabłońskaDZIECI-ŚMIECI
14 lutego 2012 r.
Dzieci są przyszłością narodu, a ich przyszłość będzie gówniana. Na półmetku Berlinale wyłonił się naczelny topos tegorocznego festiwalu – dręczone małolaty. Najwyraźniej przeludnienie sprawia, że dorośli wyładowują na młodym pokoleniu złość, agresję, frustracje i pretensje za własne nieudane życie. Za stresy, wykluczenie, depresje i ciągłą walkę o kawałek chleba lub awans zawodowy (niepotrzebne skreślić).
W hiszpańskim thrillerze Antonia Chavarriasa „Dictado” (tytuł angielski, „Childish Games”, czyli „Dziecięce zabawy”) dziewczynka, na oczach której tatuś popełnił samobójstwo, trafia do rodziny zastępczej. I jakby nie dość było traumy związanej ze śmiercią rodziców, staje się jeszcze sierotka ofiarą mężczyzny, który bierze ją za wcielenie zmarłej przed laty w tragicznych okolicznościach koleżanki. Skądinąd, obecność tego akurat filmu w berlińskim konkursie mocno zdziwiła akredytowanych dziennikarzy, gdyż „Dictado” to kino co się zowie komercyjne. Kolejny, dość przeciętny i nie nazbyt pomysłowy, przykład paranaturalnych dreszczowców, w jakich specjalizują się od kilku lat Hiszpanie.
Chodzącym nieszczęściem jest także drobny złodziejaszek z filmu Ursuli Meier „L’enfant d’en haut” („Dziecko z wysokości”, angielski tytuł „Sister” - „Siostra”). Dwunastoletni brzdąc kradnie sprzęt narciarski w szwajcarskim kurorcie: gogle, okulary przeciwsłoneczne, narty, które sprzedaje potem za kilka franków, by móc kupić podstawowe produkty takie jak „makaron i papier toaletowy”. Oto względna wartość rzeczy! Najciekawszym elementem filmu Meier jest pokazanie ośrodka wypoczynkowego dla zamożnych burżujów od strony zaplecza. Z perspektywy obsługujących ich pracowników najemnych i kręcących się w pobliżu biedaków z blokowisk. Reżyserka nie zostawia złudzeń – bogacz nie przygarnie pariasa do swego łona. W celnie puentującej status quo scenie nasz bohater będzie musiał opuścić kurort razem ze śmieciami. Najsłabiej wypadają w „Siostrze” sentymentalne i stereotypowe wątki wyrodnej matki oraz trudnego dzieciństwa, niczym z nowelek Konopnickiej. Coś jest jednak na rzeczy, że romantyzmy wystygły, czas więc popatrzeć na świat bardziej pozytywistycznie.
Na przykład, „Barbarę” Christiana Petzolda mój przyjaciel podsumował określeniem: „niemiecka Siłaczka”. Mnie ta opowieść rozgrywająca się na NRD-owskiej prowincji pod koniec lat 70. kojarzy się raczej z kinem moralnego niepokoju. Mniej jest jednak nadęta i moralizatorska niż nasze filmy (Niemcy w przeciwieństwie do nas nie mają ambicji zbawiania świata, co najwyżej chcą go od czasu do czasu podbić). Trafnie też oddaje marazm i beznadzieję życia w kraju demokracji ludowej, gdzie władzę trzyma ponury dupek ze Stasi, a rodacy z Zachodu są obiektem ledwo skrywanej przed oficjalnymi czynnikami zazdrości (świetne sceny zderzające trabanta z mercedesem czy też smętny pokój hotelowy z RFN-owskim katalogiem wysyłkowym).
I u Petzolda nieletni podlegają przemocy, chociażby ze strony organów porządkowych. Dzieciak znajdzie się również wśród terrorystów, którzy porywają grupę turystów i pracowników socjalnych na Filipinach (film „Captive” Brillante Mendozy). Zabito mu rodziców, więc teraz on wdraża się do zabijania. Z ofiary przeobraża się w agresora. Film Mendozy opowiada o wydarzeniach, które naprawdę miały miejsce w latach 2001-2002. Reżyser jest drobiazgowy w warstwie faktograficznej, natomiast zbyt lakoniczny, jeśli chodzi o tzw. nadbudowę. Nie tyle bowiem chodzi mu o ukazanie starcia ideologii (skrajnego islamu z naiwnym chrześcijańskim humanizmem, reprezentowanym m.in. przez bohaterkę, którą gra Isabelle Huppert), co o podkreślenie, że w takich sytuacjach najważniejsze są dwie sprawy - przetrwanie oraz biznes. Handel zakładnikami to świetnie do dzisiaj prosperujący interes na Filipinach. Gdy więźniowie słyszą w radio komunikat o samolotach uderzających w wieże World Trade Center, Huppert pyta trzeźwo: „A co to zmieni w naszej sytuacji?”. Ano, nic nie zmieni. Globalne nie przekład się na lokalne. Ameryka jest daleko od filipińskiej dżungli.
I choć w Berlinie zdają się troszczyć o losy całego świata, to z filmów pokazywanych w konkursie można raczej wyciągnąć wniosek, że każdy musi się sam o siebie zatroszczyć.
Bartosz Żurawiecki
www.cyfraplus.pl | www.canalplus.pl | www.planeteplus.pl | www.domoplus.pl | www.kuchniaplus.pl
www.miniminiplus.pl | www.teletoonplus.pl | www.hyperplus.pl | www.canalpluscyfrowy.pl
CANAL+ Cyfrowy Sp. z o.o., al. gen. W. Sikorskiego 9, 02-758 Warszawa,
Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy XII Wydział Gospodarczy KRS 0000051835
NIP: 526-22-46-271, kapitał zakładowy 300.000.000 zł











