Ale kino+
Kino Mówi: Starość
Blog. ZAMIAST REWOLUCJI
12 września 2017 r.

ZAMIAST REWOLUCJI

ZAMIAST REWOLUCJI

"Są wesołe konstytucje/ Które mają jeden cel/ Chcą oddalać rewolucje/ Ale my to mamy gdzieś/ Dokładnie tam" – śpiewał kiedyś Lech Janerka. Cóż, też bym wolał rewolucję zamiast konstytucji, ale wygląda na to, że na razie jednej i drugiej w naszym kraju brakuje. W zastępstwie możemy więc zajrzeć do Chorwacji i zobaczyć, jak tam radzą sobie z wymogami i niedoskonałościami demokracji. Zdaje się, że znacznie lepiej niż w Polsce.

W filmie Rajko Grlicia (znanego u nas z „Posterunku granicznego”), zatytułowanym po prostu „Konstytucja”, rzeczywiście słyszymy fragmenty ustawy zasadniczej państwa chorwackiego. Uczy się jej na pamięć, do służbowego egzaminu Ante, policjant serbskiego pochodzenia. Pomaga mu w tym sąsiad, nauczyciel Vjeko. Czyni to jednak nader niechętnie, bowiem uważa, że za wszystkie nieszczęścia narodu chorwackiego odpowiedzialni są właśnie Serbowie. Najchętniej więc posłałby ich do diabła lub zgoła posłałby im kulkę, a nie edukował z wartości demokratycznych, z którymi sam niekoniecznie się zgadza. Vjeko ma jednak dług wdzięczności wobec żony Ante, pielęgniarki Mai. Opiekowała się nim, gdy dochodził do siebie po pobiciu. Kobieta zajmuje się także jego sparaliżowanym, kalekim ojcem, byłym ustaszem (czyli, mówiąc bez ogródek, chorwackim katofaszystą), którego nader często odwiedzają „z dobrym słowem” funkcjonariusze Kościoła. Nic dziwnego - ścigany przez jugosłowiańskie władze za przestępstwa wojenne Hrvoje do lat 50. ukrywał się w klasztorze.

Mamy więc dwóch, a właściwie trzech mężczyzn usytuowanych po przeciwnych stronach barykady. Pytanie tylko, czy jakaś barykada w ogóle jeszcze istnieje. Z pewnością istnieje nadal w głowach niektórych obywateli, nawet jeśli należącą do UE Chorwacja oficjalnie przezwyciężyła demony przeszłości i zmory nacjonalizmu. Nieprzychylnie nastawionych do siebie facetów godzi jednak nie demokracja, a kobieta – opiekuńcza, ugodowa, choć jednocześnie charakterna (w jednej ze scen nie chce wpuścić do domu Antego, który zapił z kolegami). Konstytucja jest kobietą.

Schemat. Owszem, choć dochodzi do niego jeszcze jeden istotny element. Vjeko jest homoseksualistą (tak staromodnie trzeba to nazwać). O ile więc ideologicznie zawsze się w pełni z ojcem zgadzał, o tyle na polu prywatnym często między nimi iskrzyło (bohater za to nad życie kochał, znów cokolwiek stereotypowo, swoją matkę). Nie tylko zresztą Hrvoje nie podoba się orientacja Vjeka. Sławiący krzepkich młodzieńców z Bogiem i ojczyzną na ustach mężczyzna zostaje przez nich skatowany, gdy pewnej nocy wraca do domu w kobiecym stroju.

I tu dochodzimy do najbardziej wątpliwego aspektu filmu. „Trans” Vjeka (skądinąd wybornie zagranego przez Nebojszę Glagovacza) nie tłumaczy się ani jego orientacją, ani estetycznym uniesieniem, w jaki wprawiają go operowe arie i piękne kostiumy (ten „naziol” zajmuje się zresztą hobbystycznie krawiectwem). Chętnie przywołujący grecki ideał miłości między wojownikami bohater, logicznie rzecz biorąc, powinien być raczej transofobem. Najwyraźniej jednak Grlić wrzucił do jednej opowieści wszystko, co mu się skojarzyło z „tematem homoseksualizmu”. Vjeko musi wyjść na ulicę w damskich ciuchach, by stać się „widocznym Odmieńcem” i dać się pobić, a tym samym pchnąć narrację do przodu. Gdyby go dopadli, jak ma na sobie cywilne ubrania, byłoby to z pewnością znacznie mniej spektakularne.

Nieco sobie kpię z poważnych spraw, ale klisze, zwłaszcza stosowane automatycznie, zawsze wpędzają mnie w irytację. Chyba żeby interpretować transgresję Vjeka jeszcze inaczej – jako żałobę po tragicznie zmarłym ukochanym, z którego śmiercią mężczyzna nigdy się nie pogodził. Demonstracyjny gest, który wyraża najgłębszą rozpacz i nieutulony żal. Przekroczenie (granicy między płciami, ale także między życiem a śmiercią), którego nie akceptuje oficjalna, heteronormatywna kultura.

Jakkolwiek wątek wielkiej miłości idzie w stronę melodramatyczną, to i tak wzbogaca fabułę – najciekawszą właśnie wtedy, gdy wykracza poza symetryczne podziały. Gdy zahacza o kwestie, które trudno jednoznacznie rozstrzygnąć. Np. jak można być jednocześnie gejem i narodowcem, skoro wszystko, co inne jest a priori antynarodowe? Albo – jakimi pobudkami naprawdę kieruje się Maja, która ma chrapkę na przestronne mieszkanie Hrvoje i Vjeka? Zagadka kryje się też w istotnej dla tła postaci obywatela, który podrzuca psom kiełbasy napchane gwoździami. Niewątpliwie jest to ktoś, kto narusza ład społeczny, otwarte pozostaje jednak pytanie, dlaczego to robi.

Ale konkluzja „Konstytucji” jest krzepiąca i zgodna z artykułami ustawy zasadniczej, która nakazuje nikogo nie dyskryminować. Zacny ideał - na poziomie deklaracji należy mu jedynie przyklasnąć. Na ekranie jednak szeleści wytłaczanym papierem. Film Grlicia to bezpieczna opowieść - homoseksualista jest tutaj nieseksualny (bo żyje „sztuką i miłością”), serbski policjant poczciwy, a kobieta-pielęgniarka matczyna. Ustasz zaś leży w łóżku niemy i z obciętymi nogami, nic więc nie może już zrobić.

Zastanawiam się, co by się stało, gdy któryś z tych bohaterów porzucił ów bezpieczny wizerunek. Pewnie wtedy zamiast „Konstytucji” mielibyśmy „Rewolucję”. Tylko gdzie jej szukać?

Konstytucja (Ustav Republike Hrvatske). Reż. Rajko Grlić. Chorwacja-Czechy-Słowenia-Republika Macedonii 2016. Dystrybucja Aurora. Czas 93 min

Bartosz Żurawiecki


Czytano: 336 razy

POZOSTAŁE WPISY

INSTYNKT W PREZERWATYWIE
U Rubena Östlunda najbardziej lubię spojrzenia dzieci, które obserwują kompromitację dorosłych. Są zażenowane. Spuszczają wzrok i wbijają go w ziemię. Milczą. Bo co mogą powiedzieć, gdy wali się w gruzy rodzicielski... WIĘCEJ
25 września 2017 r.
KASZKA MANNA
Jako człowiek w wieku średnim, któremu grozi raczej starcze zdziecinnienie niż własne dziatki, jestem niewątpliwie idealnym odbiorcą kina familijnego. Idealnym, gdyż absolutnie bezinteresownym. Ani nie emocjonuję się... WIĘCEJ
18 września 2017 r.
WINA ŚWIATŁA
Wniosek, jaki wyciągnąłem z "Braci Lumière", nawet mnie zaskoczył. Otóż, kino zatoczyło koło i sflaczało niczym dętka po odbyciu Tour de France. Thierry Frémaux, dyrektor festiwalu w Cannes, zmontował ponad 100... WIĘCEJ
31 sierpnia 2017 r.



SZUKAJ ARTYKUŁU

miesiąc
rok
szukana fraza


Ostatnio dodane



Najczęściej czytane