Ale kino+
Kino Mówi: Lipiec
Blog. ZDEFINIUJ "TO"!
17 lipca 2017 r.

ZDEFINIUJ "TO"!

ZDEFINIUJ TO

Krytycy filmowi podobno są od tego, by wskazywać zdezorientowanym widzom drogę do właściwej sali kinowej. Ale skąd sami krytycy mają wiedzieć, jakie filmy należy obejrzeć? Jak to skąd?! Z Facebooka! Dzisiaj wieści dobre, złe, a zwłaszcza fałszywe roznoszą się, dzięki Internetowi, jak wirus, z szybkością zarazy.

I właśnie z nieocenionego portalu społecznościowego dowiedziałem się, że trzeba zobaczyć horror „To przychodzi po zmroku” młodego amerykańskiego reżysera, Treya Edwardsa Shultsa. Zaintrygowała mnie ta rekomendacja, gdyż koneserzy kina nie są zbyt skorzy, by polecać horrory i to w dodatku amerykańskie. Coś się jednak musi w gatunku zmieniać, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że premierom takich filmów jak „It Follows” (czyli „Coś za mną chodzi”) czy „Uciekaj!” towarzyszyły nieprzytomne zachwyty mych braci i sióstr po piórze i po Facebooku. Ale co? Czym jest owo „It”, które natrętnie pojawia się w tytułach kolejnych ambitnych horrorów?

Oto jest pytanie! W „Uciekaj!” sprawa była jasna – szło (a raczej biegło) o rasistowskie demony skryte za fasadą szerokich uśmiechów politycznej poprawności. W „Coś za mną chodzi” rzeczone „It” dało się zidentyfikować jako stare dobre banalne „Id”, które dręczy kolejne pokolenia oszołomionych nastolatków. W filmie Shultsa odpowiedź wydaje się zrazu enigmatyczna, wreszcie wybrzmiewa z całą mocą, ale nie przynosi widzowi wielkiej satysfakcji.

Generalnie - biorąc pod uwagę aplauz, jaki towarzyszy „To przychodzi po zmroku” – widzę, że oczekiwania wobec horrorów (a może w ogóle wobec kina?) mocno się obniżyły. Dzieło Shultsa jest, owszem, klimatyczną i trzymającą napięcie, ale jednak etiudą, rozbudowaną do rozmiarów półtoragodzinnej fabuły rozgrywającej się w warunkach apokaliptycznych i rozpisanej na sześć zaledwie osób – dwóch mężczyzn, dwie kobiety, nastolatka i dziecko. Plus pies. Tkwią oni zamknięci w domku leśnym, podczas gdy na świecie szaleje bliżej nieokreślona epidemia, przed którą ewidentnie nie ma ratunku. Reżyser poświęca dużo czasu na budowanie nastroju zagrożenia (konkretnego, a przecież nieuchwytnego) i nieufności, jaką czują wobec siebie członkowie dwóch pozostających pod jednym dachem rodzin. Przemoc pojawia się zresztą już w pierwszej sekwencji, gdy grany przez Joela Edgertona pan domu dobija swego chorego teścia, i nie opuści filmu aż do końca.

Czy jednak samym nastrojem można nakarmić widza? Widać można, ale nie jest to obfity posiłek. Na końcu okazuje się, że owym „It” jest zło tkwiące w człowieku (niekoniecznie przychodzi ono po zmroku, w biały dzień też może). Myśl z gruntu słuszna, lecz mało treściwa . Wręcz, powiedziałbym, dawno i wielokrotnie już przetrawiona.

Shults odbywa więc na naszych oczach praktyki zawodowe. Ćwiczenie z zadania „zbuduj suspens na ograniczonej powierzchni i z udziałem kilku zaledwie osób” należy uznać za zaliczone, ale jeśli wspomnimy np. pierwsze filmy Polańskiego, to trudno będzie pozbyć się rozczarowania. Tam bohaterów było jeszcze mniej, zaś przestrzeń jeszcze węższa , a jednak diagnozy i walory artystyczne zdawały się całkiem szerokie i głębokie.

To przychodzi po zmroku (It Comes at Night). Reż. Trey Edward Shults. USA 2017. Dystrybucja M2 Films. Czas 91 min

Bartosz Żurawiecki


Czytano: 943 razy

POZOSTAŁE WPISY

NIE CZYTASZ? TRAFISZ DO FILMU!
Długo się zastanawiałem, o czym napisać w tych gorących dniach, gdy rzeczywistość przyćmiła nawet premierę „Dunkierki” Nolana. Postanowiłem wreszcie, że muszę być wierny (bo czasy mamy patetyczne) tytułowi... WIĘCEJ
24 lipca 2017 r.
CENA EMANCYPACJI
Clara, bohaterka poprzednio opisywanego przeze mnie „Aquariusa”, walczy, żeby mieć święty spokój. Katherine z debiutu Williama Oldroyda „Lady M.” (czyli Lady Makbet) też chciałaby mieć święty... WIĘCEJ
10 lipca 2017 r.
STAWKA WIĘKSZA NIŻ LAJK
Zamierzałem napisać o dokumencie Firasa Fayyada, „Ostatni z Aleppo”, ale są takie filmy, które wytrącają krytykowi pióro z ręki, czy też raczej, w obecnych czasach, blokują mu klawiaturę. Chodzi z grubsza o... WIĘCEJ
30 czerwca 2017 r.



SZUKAJ ARTYKUŁU

miesiąc
rok
szukana fraza


Ostatnio dodane



Najczęściej czytane