Oglądaj na CYFRA+ ONLINE Archiwum filmów Kanał RSS AleKino! na FaceBook-u AleKino! na YouTube Mapa serwisu

 

Ale kino! zaprasza na trzy wybitne filmy Stanleya Kubricka: „Lśnienie”, „Full Metal Jacket”
i „Oczy szeroko zamknięte”. Premierowe emisje w kolejne czwartki kwietnia: 14, 21 i 28.

Swój pierwszy film („Strach i pożądanie”, 1953) nakręcił za pieniądze zarobione w konkursie szachowym, ostatni („Oczy szeroko zamknięte”, 1999) zakończył słowem „fuck”. Dziś, obok Alfreda Hitchocka, jest najczęściej opisywanym i badanym przez filmoznawców reżyserem. Powstało na jego temat przeszło 10 tysięcy publikacji. Tyle stron papieru poświęcono artyście, który nigdy nie skończył żadnej szkoły filmowej, a kina uczył się oglądając klasyczne filmy w MoMA i czytając Prousta. Jego twórczość nigdy jednak nie była  na tyle hermetyczna, by można ją było pokazywać wyłącznie w galerii, wręcz przeciwnie – wśród „zwykłych widzów” zawsze cieszył się dużą popularnością. Nie znajdziemy w niej także atmosfery znanej z książek autora „W poszukiwaniu straconego czasu”, choć akurat jego dzieło w dużej mierze jest opowieścią właśnie o stracie – stracie złudzeń, co do człowieka. U Stanleya Kubricka, bo o nim mowa, „człowiek to nie jest dobre zwierzę” – w tłumie dziczeje, w samotności odchodzi od zmysłów. Przekonują o tym trzy filmy Kubricka, które będziemy mogli zobaczyć w tym miesiącu w ale kino!

Nieudacznik życiowy z „Lśnienia”, marzący o karierze literackiej, dobrowolnie zamyka się w ośrodku wypoczynkowym, by napisać powieść, ale zamiast natchnienia, znajduje w sobie szaleństwo. Młody żołnierz z „Full Metal Jacket”, idzie na wojnę z pacyfką wpiętą w bluzę i zamienia się, pod wpływem wojskowej opresji, w maszynę do zabijania. Wreszcie znudzeni, nowojorscy małżonkowie z „Oczu szeroko zamkniętych”, wystawieni na pokusy świata, szybko zapominają, że kiedyś przyrzekli sobie wieczną miłość. U Kubricka porządek świata zawsze jest kruchy, a wszystko to, co ma go w założeniu podtrzymywać: przysięgi, przykazania, normy jest tylko z trudem wypracowaną formą umowy społecznej.

Nakręcone w 1980 roku „Lśnienie” powstało na podstawie książki Stephena Kinga. Pisarzowi jednak nie spodobał się efekt końcowy. W jednym z wywiadów powiedział nawet, że film przypomina mu pięknego, błyszczącego cadillaca bez silnika. King rzeczywiście miał prawo być zły – Kubrick dość swobodnie potraktował materiał literacki i wyraźnie przesunął akcenty: z horroru o zaświatach, które zamieszkują demony, stworzył opowieść o demonach, które mieszkają tylko i wyłącznie w człowieku. To najbardziej autobiograficzny z filmów Kubricka. Historia Jacka Torrance’a, dozorcy wyludnionego hotelu „Overlook”, który w samotności, odcięty od świata pisze swoje dzieło, by w końcu, wyczerpany niemocą twórczą, zatracić poczucie rzeczywistości – tak naprawdę jest opowieścią o artyście. Twórcy, który dobrowolnie opuszcza świat, by zamieszkać w kreowanej przez siebie fikcji. Jak wiele przy tym traci, jak wiele poświęca i na jakie niebezpieczeństwo naraża siebie, a przede wszystkim swoich bliskich, pokazuje  przypadek demonicznego Jacka (w tej roli Jack Nicholson, uderzająco podobny do samego Kubricka). Bohater „Lśnienia” zaczyna kreować rzeczywistość, tworzy spektakl, którego elementami stają się jego żona i syn (m.in. goni ich z siekierą po hotelowych korytarzach). Wchodząc w rolę artysty – ostrzega Kubrick – trzeba liczyć się z tym, że zawsze spotka cię przegrana: w najlepszym wypadku – niespełnienie, w najgorszym – szaleństwo.

Premiera: czwartek 14 kwietnia, godz. 20:10.

W rozmowie przed filmem gośćmi Jakuba Duszyńskiego będą filozof kultury Andrzej Leder oraz krytyk filmowy Janusz Wróblewski. Opowiedzą m.in. o psychoanalitycznych źródłach horroru i przełamywaniu konwencji gatunku.

„Full Metal Jacket” (znany w Polsce pod tytułem „Pełny magazynek”), film z 1987 roku, nie jest jeszcze jedną opowieścią o wojnie w Wietnamie. To wręcz szydercza parodia kina podejmującego ten temat, w której patos zastąpiono czarnym humorem. Kubrick oczywiście widzi absurd wojny, ale przede wszystkim uderza w samą instytucję wojska. W pierwszej części, która rozgrywa się w obozie szkoleniowym, pokazuje łamanie charakterów i robienie z żołnierzy bezmyślnych maszyn do zabijania. W drugiej widzimy konsekwencje tresury – ludzi pochłoniętych przez machinę nowoczesnego społeczeństwa, pozbawionych wolnej woli. Masakrę obserwujemy oczami niejakiego Jokera – figury klasycznej dla kina Kubricka, człowieka z dystansem patrzącego na świat, świadomego tego, co dzieje się wokół. Inteligenta – bankruta, który czuje, że „wszystko już wolno.” Jego pajacowanie, noszenie na froncie znaku pacyfistów to tylko zasłona dymna, za którą kryje się ktoś podskórnie pragnący zabijać, kto dobrowolnie zmierza ku krawędzi, wiedząc, że stamtąd nie ma powrotu. W jego twarzy widać rozpacz, ale trudno mu współczuć. Oto człowiek w całej jego niejednoznaczności – zwierzęco przywiązany do życia, okrutnie cierpiący z powodu tego, kim czuje, że jest i równocześnie podśpiewujący piosenkę z klubu „Myszki Miki” chwilę po kolejnym mordzie.

Premiera: czwartek, 21 kwietnia, godz. 20:10.

Przed seansem o kinie antywojennym i jego męskich bohaterach porozmawiają Maksymilian Cegielski i jego goście: amerykanistka Agnieszka Graff i krytyk filmowy Bartosz Żurawiecki.

„Oczy szeroko zamknięte” opowiada o rozpadzie związku, któremu nikt, tak naprawdę, nie jest winny. O końcu wpisanym w strukturę erotycznej relacji. Ludzie są egoistami, myślą tylko o tym, żeby było im dobrze i ciągle chcą więcej, mówi Kubrick, ale jest zbyt inteligentnym twórcą, by ograniczyć się do tej banalnej konstatacji. W jego ostatnim filmie koniec jest szansą dla dwojga bohaterów na nowy początek. Nowy początek końca? A może czegoś innego, opartego na świadomości własnych, znikomych możliwości.

Zaczyna się niewinnie. Młode nowojorskie małżeństwo wychodzi na imprezę. Zaczynają flirtować z innymi. Można się domyślać, że nie raz byli w tego typu sytuacjach, tylko że tym razem doprowadza ona do konfliktu. Po powrocie do domu małżonkowie kłócą się. W pewnym momencie żona prowokuje męża i opowiada mu o swojej chwilowej fascynacji spotkanym na wakacjach mężczyzną. On traktuje to wyznanie, jak przyznanie się do zdrady, dlatego gdy zostaje wezwany późną nocą do pacjenta, spróbuje po drodze odwdzięczyć się żonie pięknym za nadobne.

Mówi się, że „Oczy szeroko zamknięte” to najbardziej optymistyczny z filmów Kubricka. Reżyser rzeczywiście w pewnym momencie daje swoim bohaterom szansę na nowy początek, ale równocześnie pozbawia ich iluzji. Każe im zmierzyć się z faktem, że żadne małżeństwo nie musi trwać wiecznie i domaga się, by wreszcie dorośli do tej prawdy.

Premiera: czwartek, 28 kwietnia, godz. 22:55.

Przed filmem o poszukiwaniu pożądania i ryzykownych małżeńskich grach Anna Laszuk porozmawia z seksuolożką Alicją Długołęcką i krytykiem filmowym Witoldem Mrozkiem.

Unikający jednoznaczności Stanley Kubrick powtarza w „Oczach szeroko zamkniętych” mądrość, która mówi, że dorosłość to taki moment w życiu, kiedy człowiek już wie, że nigdy nie będzie uczył się na błędach, a gromadzenie wiedzy, to tylko gromadzenie goryczy.

Jakub Socha