Ale kino+
PLATFORMA 45
Blog. JAK NIEDOBRZE MIEĆ SĄSIADA!
12 lipca 2018 r.

JAK NIEDOBRZE MIEĆ SĄSIADA!

JAK NIEDOBRZE MIEĆ SĄSIADA!

Sąsiedzkie kłótnie o mur, miedzę czy inne pierdoły mają w polskiej tradycji długą historię. Polakowi wręcz nie wypada nie być swarliwym, skoro już w szkole podstawowej zakuwa „Pawła i Gawła”, tudzież „Zemstę” Fredry, a podczas różnego rodzaju świąt ogląda niezmordowanie z całą rodziną „Samych swoich”. Twórcy islandzkiego „W cieniu drzewa” najwidoczniej musieli słyszeć o naszych osiągnięciach na polu pieniactwa, gdyż o dofinansowanie swojego filmu zwrócili się do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. I, oczywiście, dofinansowanie to otrzymali (czego efektem są, między innymi, zdjęcia autorstwa Moniki Lenczewskiej). Aż się dziwię polskiemu dystrybutorowi, że nie reklamuje „W cieniu drzewa” jako islandzkiej wersji opowieści o Kargulach i Pawlakach. Mamy w filmie dwa małżeństwa, zamieszkujące w przylegających do siebie domach. Na podwórku jednego z nich rośnie piękne, rozłożyste drzewo, które jednak rzuca długi cień na podwórze sąsiadów. A tymczasem pani z drugiego bliźniaka lubi się opalać; zwraca się więc z prośbę, by nieco ten pomnik przyrody przyciąć…

Ciepłe, letnie słońce i bujna roślinność to na podbiegunowej Islandii zjawiska rzadkie i cenne. Może się więc wydawać, że konflikt dotyczyć będzie dwóch wartości przyrodniczych. Nic z tego. Argumenty natury ekologicznej nawet w filmie nie padają, chyba że za takowe uznać psie odchody, którymi jedna pani obrzuci drugą panią. Bo co z tego, że nasze drzewo ocienia wasze podwórko, skoro wasz pies biega po naszym ogrodzie i zostawia śmierdzące pamiątki! I tak bohaterowie z coraz większą zajadłością kręcą bicz z gówna. To, co zrazu wyglądało na drobne sąsiedzkie nieporozumienie, zmienia się w regularną wojnę, napędzaną ludzką małostkowością i frustracjami.

Konflikt ów jest odbiciem problemów każdej z rodziny, zwłaszcza państwa od drzewa. Pogrążona w depresji, zgorzkniała matka nie może się pogodzić ze zniknięciem syna, który najprawdopodobniej popełnił samobójstwo. W dodatku, drugi z jej synów został właśnie wyrzucony z domu przez żonę; kobieta nie chce mu wybaczyć, że oglądał frywolny filmik, który dawno nakręcił ze swą ówczesną narzeczoną.

Para druga zdaje się nieco bardziej szczęśliwa i zrównoważona, ale i ona ma swoje „przejścia”. Mężczyzna, rozwodnik, jest w wieku bliskim emeryturze, jego nowa, młodsza żona próbuje za wszelką cenę zostać „fit”, oboje natomiast starają się bezskutecznie o dziecko. Nie ulega wątpliwości, że to kobiety są w filmie rozsadnikiem niezdrowych emocji (mężczyźni reprezentują, przynajmniej do czasu, bardziej racjonalne stanowiska), co zresztą wygląda rozczarowująco stereotypowo.

W cieniu drzewa rozgrywają się więc jakże życiowe dramaty, zręcznie ukazane przez Hafsteinna Gunnara Sigurðssona w duchu realizmu skandynawskiego. Społeczeństwa bogate, spokojne, bezpieczne też mają swoje upiory – tym może straszniejsze, że niewidoczne ani na pierwszy, ani na drugi rzut oka. Trochę w związku z tym szkoda, że film późno skręca w stronę czarnej komedii, makabreski wręcz, która zdecydowanie dodaje mu w epilogu smaku. Nie wątpię, że „moralny niepokój” (przejawiający się tutaj chociażby w przeciwstawieniu chaosowi i podłości świata ludzi harmonii i dostojeństwa przyrody) przydał scenariuszowi dodatkowych punktów u polskich ekspertów, jednak zdecydowanie ciekawiej wypada na ekranie niepokój niemoralny. Irracjonalna zapiekłość, którą prezentują bohaterowie (no, bohaterki), za słabo jednak nakręcająca w filmie spiralę absurdu.

Paradoksalnie zresztą „W cieniu drzewa” raczej koi, niż wywołuje wstrząs. Daje bowiem widzowi poczucie, że są w świecie (i to w zamożnym świecie!) sąsiedzi znacznie wredniejsi od tych, których ma za ścianą, a których dotąd uważał za istny dopust boży. A tu, proszę!, wcale nie trzeba pijaków śpiewających disco polo, studentów urządzających co wieczór imprezy czy patologii oddającej się domowej przemocy, by znienawidzić ludzkość. Wystarczy starsze, ciche, kulturalne małżeństwo, dbające o przyrodę i rozwój duchowy.

W cieniu drzewa (Undir trenu). Reż. Hafsteinn Gunnar Sigurðsson. Islandia-Dania-Francja-Polska 2017. Dystrybucja M2 Films. Czas 89 min

Bartosz Żurawiecki


Czytano: 606 razy

POZOSTAŁE WPISY

KONIEC PIEŚNI
Tak się złożyło, że premiera drugiej części musicalu "Mamma Mia" zbiegła się z tragicznymi pożarami w Grecji. Na wynik finansowy tej produkcji nie miało to najmniejszego wpływu, tym niemniej budzi się we mnie pewne... WIĘCEJ
31 lipca 2018 r.
MELANCHOLIA VOYEURA
Podglądanie to esencja kina. Ogromny sukces tego medium polegał przecież na tym, że ludzie wreszcie mogli podejrzeć (w dodatku bezkarnie), jak żyją inni. W obcych domach, w obcych krajach. Kino pozwoliło – dzięki... WIĘCEJ
28 lipca 2018 r.
NADZIEJA NA COKOLWIEK
Polskie tłumaczenia zagranicznych tytułów nie tylko potrafią człowieka zaskoczyć (czasami wręcz zaszokować), ale też kryją niejednokrotnie drugie dno (pierwszym jest przeważnie sam polski tytuł). Oto, na przykład, wszedł... WIĘCEJ
19 lipca 2018 r.



SZUKAJ ARTYKUŁU

miesiąc
rok
szukana fraza


Ostatnio dodane



Najczęściej czytane