Ale kino+
KINO MÓWI
Blog. LITOŚĆ I TRWOGA
20 października 2017 r.

LITOŚĆ I TRWOGA

Każdemu, komu wydaje się, że zawód krytyka to takie hop-siup, sama rozkosz i Karaiby, zalecam obejrzenie dzień do dniu filmów "Botoks" i "Dwie korony". Mnie właśnie spotkał ten los i teraz na Karaibach siedzi mój psychoanalityk - musiałem bowiem po seansie znacząco zwiększyć liczbę kosztownych sesji terapeutycznych. Postuluję, by niektóre tytuły obowiązkowo opatrywać tym samym ostrzeżeniem, które widnieje na paczkach papierosów: obejrzenie grozi zdrowiu i życiu, szkodzi otoczeniu, może być przyczyną wielu groźnych chorób, odbiera potencję, zatruwa umysł, osłabia serca itd.itp.

Być może najlepszą metodą byłoby po prostu pominąć te filmy milczeniem (tak, tak, pomilczmy o "Botoksie"), ale jednak nie mogę milczeć, gdy dokonuje się – tu użyję słowa, którym chętnie szermują katoliccy doktrynerzy - deprawacja estetyczna, intelektualna, ideowa, jak również etyczna. Zwłaszcza że najprawdopodobniej ta deprawacja stanie się wkrótce w polskim kinie normą.

Na temat "Botoksu" wylano już całe wiadra słów (pisze o nim także Małgorzata Sadowska w swoim blogu na stronie Canal Plus), przejdźmy więc od razu do fabularyzowanego "dokumentu" (cudzysłów jak najbardziej celowy) o Maksymilianie Kolbe – "Dwie korony" - w "reżyserii" (jw.) Michała Kondrata.

Jest to film na swój sposób nader kampowy (kamp w obozie koncentracyjnym – boki zrywać). Np. mamy tu scenę z roku 1914, gdy Kolbe przychodzi do lekarza z wrzodem na kciuku. Lekarz mówi, że trzeba będzie amputować, na co Maksymilian wyciąga „świętą wodę z Lourdes” i każe z niej zrobić okład. Po dwóch tygodniach zdumionym oczom medyka odsłania się zaleczona rana. To że można w AD 2017 wciskać ludziom podobną ciemnotę, to jedno (za chwilę zresztą jeszcze do tego powrócimy). Ale to, że Maksymiliana, który w roku 1914 liczył sobie lat 20 gra łysy czterdziestolatek, Adam Woronowicz; no, to jest naprawdę bardzo śmieszne. Śmieszniejszy jest tylko sam reżyser, który pojawia się w filmie od czasu do czasu, maszeruje dziarskim krokiem, macha intensywnie rękami na wszystkie strony i bardzo kwieciście gada wprost do kamery, uzupełniając tym samym liczne luki w narracji. Moje ulubione ujęcie to chyba to z okularami przeciwsłonecznymi zatkniętymi za koszulkę. Choć krótkie spodenki w Naga, nomen omen, saki też są nie do pogardzenia.

Cudów w "Dwóch koronach" jest jeszcze kilka, a wszystkie zostały pokazane zostały z tą samą infantylną dosłownością i cielęcą emfazą. To akurat mnie nie dziwi, gdyż filmy religijne generalnie wyglądają tak, jakby dorośli ludzie o mentalności dziecka przemawiali do stada idiotów. Pal diabli epizod z kopertą wypełnioną pieniędzmi, a zesłaną przez Matkę Boską. Gdy jednak widzę, że lazaret w Auschwitz wygląda jak sanatorium z czasów PRL-u – trochę oldskulowo, ale w sumie milusio, to myślę, że komuś tu czegoś zabrakło. Wiedzy? Wrażliwości? Umiejętności? Zapewne wszystkiego naraz.

Bo, owszem, możemy długo sobie dworować z tej dewocji, z tej nieporadnej hagiografii, która nie ma nic wspólnego z rzetelną biografią. A także ze scen, w których Kolbe sprawdza, czy jego podopieczni nie onanizują się przed snem (spokojnie, słowo "onanizm" ani razu nie pada z ekranu). Tu zresztą przypomnieć należy słowa Tadeusza Boya-Żeleńskiego z tomu "Nasi okupanci": "Ci detektywi niemoralności sami nie zdają sobie sprawy, do jakiego stopnia przeżarci są niezdrowym erotyzmem. Czy przeciętny ksiądz strzeże celibatu czy nie, sprawa płci jest dla niego nieustającą obsesją, zboczeniem, chorobą.(…)Życie przepływa koło nich jak coś obcego, niezrozumiałego, nienawistnego; widzą tylko genitalia, bodaj na gipsowym posągu. Chorzy ludzie!"

Śmiech jednak całkiem zamiera na ustach, gdy słyszymy, jak z pełną powagą mówi się na ekranie o "masońskim spisku", jak bez żadnej krytycznej perspektywy opowiada się o "nawracaniu" Żydów i bezbożników, jak pomija się milczeniem antysemickie, obskuranckie treści, które propagował Kolbe w swoich gazetach. A! Przepraszam. Jest krytyczna perspektywa. Pojawia się pewien prawicowy dziennikarz i mętnie tłumaczy, że Kolbe nie miał nic przeciwko Żydom jako ludziom. On chciał tylko przeciągnąć ich na stronę jedynie słusznej religii katolickiej. Cóż, w tym kontekście także decyzja Kolbego, by zastąpić w obozie koncentracyjnym współwięźnia skazanego na śmierć, staje się jeszcze jednym przejawem moralnej przemocy.

Tej przemocy dopuszczają się także twórcy "Dwóch koron". I to już nie jest zabawne. To jest po prostu ohydne. Dlatego właśnie film Kondrata uważam za obrzydliwą propagandą. Oddajmy jeszcze raz głos Boyowi-Żeleńskiemu, tylko zamiast "książki" (księdza Pirożyńskiego), o której pisał, wstawmy słowo "film": "Byłaby ta książka zabawną osobliwością, ale nie dziś i nie u nas. Niepodobna jej uważać za indywidualny wybryk. (...) Wrażenie, jakie nam zostaje ze spojrzenia zapuszczonego w tę duszę — a możemy ją uważać poniekąd za "reprezentatywną" — jest dość szczególne. Litość i zgroza. Litość dla człowieka, który ma takie widzenie świata, takie horyzonty; dla tej naiwnej płaskości i ciemnoty; ale zarazem zgroza, kiedy się pomyśli, że to jest przekrój kasty, która z całą bezwzględnością i z takim zuchwalstwem wyciąga ręce po wszystkie władze w dzisiejszej Polsce, która zwłaszcza chce wyłącznie kierować duszą młodzieży".

Co jeszcze dodać?
"Są bakterie, które zabija się światłem."

Bartosz Żurawiecki


Czytano: 1036 razy

POZOSTAŁE WPISY

KONIEC PIEŚNI
Tak się złożyło, że premiera drugiej części musicalu "Mamma Mia" zbiegła się z tragicznymi pożarami w Grecji. Na wynik finansowy tej produkcji nie miało to najmniejszego wpływu, tym niemniej budzi się we mnie pewne... WIĘCEJ
31 lipca 2018 r.
MELANCHOLIA VOYEURA
Podglądanie to esencja kina. Ogromny sukces tego medium polegał przecież na tym, że ludzie wreszcie mogli podejrzeć (w dodatku bezkarnie), jak żyją inni. W obcych domach, w obcych krajach. Kino pozwoliło – dzięki... WIĘCEJ
28 lipca 2018 r.
NADZIEJA NA COKOLWIEK
Polskie tłumaczenia zagranicznych tytułów nie tylko potrafią człowieka zaskoczyć (czasami wręcz zaszokować), ale też kryją niejednokrotnie drugie dno (pierwszym jest przeważnie sam polski tytuł). Oto, na przykład, wszedł... WIĘCEJ
19 lipca 2018 r.



SZUKAJ ARTYKUŁU

miesiąc
rok
szukana fraza


Ostatnio dodane



Najczęściej czytane