Ale kino+
PLATFORMA 45
Blog. NADZIEJA NA COKOLWIEK
19 lipca 2018 r.

NADZIEJA NA COKOLWIEK

NADZIEJA NA COKOLWIEK

Polskie tłumaczenia zagranicznych tytułów nie tylko potrafią człowieka zaskoczyć (czasami wręcz zaszokować), ale też kryją niejednokrotnie drugie dno (pierwszym jest przeważnie sam polski tytuł). Oto, na przykład, wszedł na nasze ekrany debiut włoskiego reżysera, Antonio Padovana. W oryginale film się zwie „Finché c'è prosecco c'è speranza”, czyli, tłumacząc dosłownie, „Dopóki jest prosecco, dopóty jest nadzieja”. Prawda, że czuć śródziemnomorską radość życia? Bo niby przed wejściem do piekła trzeba nadzieję porzucić, ale przecież i do piekła można wejść z kieliszkiem prosecco w ręku.

Tymczasem u nas film Padovana chodzi pod tytułem „Ostatnie prosecco hrabiego Ancillotto”. Nie jest on kompletnie „od czapy” w stosunku do treści dzieła, tym niemniej nadzieja znika, a na czoło wysuwa się słowo „ostatni”. Szlus, koniec, finito. Nie będzie więcej prosecco. Kieliszek jest pusty, a my szorujemy po dnie. Bardzo to polskie, nieprawdaż? Ta szarża od optymizmu za niewielką cenę do defetyzmu, choćby i z tytułem hrabiowskim na koncie.

Polskość przejawia się tutaj jeszcze w jeden sposób. „Ostatnie prosecco…” to, oczywiście, aluzja do „Ostatniej paróweczki hrabiego Barry Kenta” z „Misia” Barei. Aluzja niekoniecznie trafiona, bo w filmie Padovana niespecjalnie jest się z czego śmiać, choć, owszem, mamy misia w osobie głównego bohatera, prowadzącego śledztwo inspektora Stucky – korpulentnego policjanta, z którego pokpiwają sobie jego koledzy i przełożeni. Rzeczywiście, Stucky (Giuseppe Batiston) jest trochę ciamajdą i ofiarą losu. A już z pewnością jest sierotą, mieszkającym z wujem o perskich korzeniach, który otacza bratanka irytującą „tacierzyńską” opieką. Z kobietami Stucky’emu też się nie układa. Itd. itp. To akurat nadzwyczaj stereotypowa postać, jaką znaleźć można na każdym kroku i w kinie włoskim, i polskim, i każdym innym. Fakt, że do takich misiów, z ich słabostkami i wrodzonym (?) ciepłem, widz czuje instynktowną sympatię. A dodatkowo w „Ostatnim prosecco…” te ciepłe kluchy okażą się całkiem wytrwanym tropicielem zbrodni.

W warstwie kryminalnej debiut Padovana nawiązuje do klasyki włoskiego kina - wszystkich tych opowieści o lokalnych mafijnych elitach, które niszczą ludzi i środowisko. Co gorsza zaś, swoją zbrodniczą działalnością przyczyniają się do katastrofalnego pogorszenia jakości włoskich trunków. Żadne wielkie zaskoczenie nas tutaj nie czeka, bo też generalnie nie jest to dzieło, nad którym warto się długo rozwodzić. Może ono wręcz służyć za przykład pogorszenia jakości włoskich filmów, z jakim mamy do czynienia od paru już dekad. Ot, miła przeciętność w ładnej oprawie.

Właśnie – jeśli wspominam o filmie, który gdzieś tam sobie pomyka bokiem w naszych kinach, to z tego względu, że rozgrywa się on w prowincji Veneto (Wenecji Euganejskiej), ale samej Wenecji znajdziemy w nim ledwie kilka ujęć. Reszta to coś w rodzaju promocji agroturystyki. Zachęty, by zjechać z głównych szlaków, uciec od turystycznej masy i napić się prosecco na zadupiu. Dzięki temu unikniemy śmierci w Wenecji z powodu wysokości rachunku.

W sezonie wakacyjnym film Padovana jest więc propozycją niemal idealną, zwłaszcza dla tych, których – tak jak mnie – nie stać już nawet na ostatnie prosecco. Ale mam jeszcze w lodówce odrobinę wódki. Połączmy więc dyskursy polski z włoskim i powiedzmy optymistycznie na zakończenie: dopóki jest wódka, dopóty jest nadzieja. Na co? Na cokolwiek.

Ostatnie prosecco hrabiego Ancillotto (finché c'è prosecco c'è speranza). Reż. Antonio Padovan. Włochy 2017. Dystrybucja aurora. Czas 101 min

Bartosz Żurawiecki


Czytano: 762 razy

POZOSTAŁE WPISY

KONIEC PIEŚNI
Tak się złożyło, że premiera drugiej części musicalu "Mamma Mia" zbiegła się z tragicznymi pożarami w Grecji. Na wynik finansowy tej produkcji nie miało to najmniejszego wpływu, tym niemniej budzi się we mnie pewne... WIĘCEJ
31 lipca 2018 r.
MELANCHOLIA VOYEURA
Podglądanie to esencja kina. Ogromny sukces tego medium polegał przecież na tym, że ludzie wreszcie mogli podejrzeć (w dodatku bezkarnie), jak żyją inni. W obcych domach, w obcych krajach. Kino pozwoliło – dzięki... WIĘCEJ
28 lipca 2018 r.
JAK NIEDOBRZE MIEĆ SĄSIADA!
Sąsiedzkie kłótnie o mur, miedzę czy inne pierdoły mają w polskiej tradycji długą historię. Polakowi wręcz nie wypada nie być swarliwym, skoro już w szkole podstawowej zakuwa „Pawła i Gawła”, tudzież... WIĘCEJ
12 lipca 2018 r.



SZUKAJ ARTYKUŁU

miesiąc
rok
szukana fraza


Ostatnio dodane



Najczęściej czytane