Ale kino+
PLATFORMA 45
Ale kino+

WYWIADY

5 marca 2012 r.

Kino Mówi: Aktor – Aż poleje się krew

Maksymilian Cegielski rozmawia na temat oskarowej roli aktora Daniela Day-Lewisa w filmie "Aż poleje się krew" z Jackiem Poniedziałkiem, aktorem teatralnym i filmowym.

M.C. Jacek Poniedziałek - aktor, który łączy dokonania artystyczne z sukcesem komercyjnym. Mam wrażenie, że Daniel Day-Lewis też robi coś podobnego, to znaczy, że jest takim porządnym aktorem teatralnym brytyjskim, który potrafi odnosić ogromne sukcesy w kinie amerykańskim. Pytanie - jak to się, Jacku, robi?

J.P. Zastanawiałem się nad tym, oglądając ten film ostatnio w kontekście tego programu, co jest rzeczywiście największym, najciekawszym, najgłębszym paradoksem jego aktorstwa, pomijając oczywiście jego kategorię stricte artystyczną. To jest człowiek, który poświęca się roli i przygotowaniu jej tak, jak właściwie już dzisiaj niemalże nikt. To znaczy, że poświęca temu naprawdę całe lata i że to jest bardzo głęboki, długotrwały proces.

Myślę, że najciekawsze, i - co mnie najbardziej w tym uderza - to, że to już przekracza ramy rzemiosła, umiejętności i nawet talentu. Jego wypowiedź jest komplementarna. To znaczy, że on nie tylko po prostu robi to, co na przykład w Polsce jest tak strasznie dobrze odbierane, czyli małpowanie, czyli bycie idealnym stworem, który potrafi coś powtórzyć, potrafi się w coś wczuć, potrafi rozbawić i potrafi być jedynie wiarygodny, ale to jest stopień wyżej. Ten stopień decyduje o tym, czy dany aktor staje się wybitnym artystą. Nie tylko aktorem, bo on przynosi o wiele więcej.

To jest komplementarna wypowiedź o człowieku. Bo w tym jest etos, już pomijając, że to jest etos aktora w ogóle. Etos nafciarza, pioniera, ojca, odkrywcy, człowieka, który straszliwie mocno stąpa po ziemi, czy też ten etos zawsze ośmieszany - często w naszej kulturze, głównie europejskiej - amerykańskiego mitu, amerykańskiego snu, tego, że można osiągnąć wszystko zupełnie z niczego, tylko swoją własną pracą. Jeśli jakiś aktor dostałby zadanie, żeby zagrać scenę, kiedy musi się jakoś przenieść z miejsca w miejsce po wypadku - to jest jedna z pierwszych sekwencji filmu - to widzielibyśmy kulejącego, kuśtykającego człowieka, może nawet czołgającego się, a on po prostu... Rzeczywiście się czołga, ale na plecach. To już jest ten dotyk geniuszu. Mówię o tym, dlatego że to nie jest małpowanie, to nie jest tylko aktorstwo... On przeszedł niesamowicie głęboką drogę do tej postaci.

M.C. Ten film zaczyna się od piętnastominutowej sekwencji, gdzie jest tylko człowiek i ziemia. To jest też takie bardzo amerykańskie. Ma opowiadać o zdobywaniu Ameryki, i ponieważ ten bohater, ten nafciarz, jest w tej symbolicznej dziurze, też w innych sensach, i rzeczywiście przez pierwsze minuty to tylko on buduje film, obserwujemy tylko jednego człowieka, zastanawiam się, do jakiego stopnia Danielowi Day-Lewisowi ułatwia pracę kostium, bo to jest jednak film kostiumowy i historyczny. Akcja się zaczyna pod koniec XIX wieku... Czy myślisz, że ten cały sztafaż epoki, czy to jest coś, co mu ułatwia złapanie tego, czy wręcz odwrotnie - charakteryzacja, przedmioty...

J.P. Jestem aktorem i miewam takie doznania, że rzeczywiście w momencie, kiedy - mówię głównie o teatrze, bo w filmach kostiumowych praktycznie nie grałem, może trochę w teatrze telewizji, ale głównie o teatrze - kiedy dostajesz kostium, to się odbywa niedługo przed premierą, parę dni, kiedy jesteś - wydaje ci się - dosyć dobrze przygotowany do roli, ale jeszcze czegoś ci brakuje, i zakładasz ten kostium. Zwłaszcza jeżeli mówimy o historycznym kostiumie czy o mundurze np., to rzeczywiście dostaje się jakby inne, nowe ciało. To ciało zaczyna się inaczej zachowywać. Jest na pewno ten aspekt w przypadku Day-Lewisa, to jest słuszna teza, ale mi się wydaje, że u niego jest coś głębiej. Jest w pewnym momencie taka scena - to jest scena z jego pasierbem. Przychodzi do niego z żądaniami, kiedy już jest dorosłym mężczyzną, i kiedy Day-Lewis jest już starszy, i kiedy trzęsie mu się ręka - pali papierosa taką trzęsącą się ręką - i patrzy na niego tak jakby z ukosa. To już nie jest kostium. To jest coś takiego... Nie jest to zewnętrzny atrybut czy starości, czy choroby, czy nawet systemu nerwowego, który nie wytrzymuje. To jest coś więcej. On się przepoczwarza, on się staje tą postacią. To nie są środki czysto warsztatowe, artystyczne, tylko to jest coś... Po prostu wchodzi w niego - to nie są żadne czary, tak bywa po prostu - jakiś dybuk. On po prostu sobie wyobraził, zobaczył jakiegoś konkretnego człowieka i ten konkretny człowiek jak gdyby w niego "wszedł". To jest najwyższa półka aktorstwa. Trudno powiedzieć tutaj o aktorstwie. Jak mówię aktorstwo czy zawód, czy rzemiosło, to aż się zżymam, bo to nie o to chodzi. Jakby jakiś dotyk, jakby palec Boży tutaj po prostu...

M.C. W różnych tekstach o Danielu Day-Lewisie pojawiają się odniesienia do metod Stanisławskiego. Czy możesz wytłumaczyć, co to jest ta metoda Stanisławskiego, bo jest to coś innego niż ty z Warlikowskim robisz w teatrze, to jest inny sposób. Bo wy, jak rozumiem, wydobywacie te postaci teatralne raczej gdzieś...

J.P. My jesteśmy tymi narzędziami.

M.C. A tutaj jest inaczej.

J.P. Masz rację, że efekt może tę metodę przypominać. To jest metoda, jak by to powiedzieć... ultraprofesjonalna. Rozłożenie danego człowieka psychofizycznie na drobne kawałki, na elementy, i wyciąganie tych elementów, które są najistotniejsze - jak sposób chodzenia, sposób mówienia, postawa ciała, tembr głosu, który bardzo się może zmienić... Uwierzenie w to, w te zewnętrzne atrybuty, elementy, to co widzisz i słyszysz - to potrafi ci powiedzieć tak dużo o człowieku, że więcej nie potrzeba. Skoncentrowanie się głównie na tym, co jest moim zdaniem niewystarczające. Daniel Day-Lewis może na tym bazuje, ale to jest krok dalej. Jeżeli widziałbym jakiegoś mistrza czy teoretyka aktorstwa w kreacjach Day-Lewisa, to jest to raczej Michaił Czechow, człowiek, który stworzył też podwaliny Actors' Studio, tego słynnego Actors' Studio amerykańskiego, nowojorskiego, który bazował na Stanisławskim, ale rozwinął to bardziej w kierunku humanizmu, człowieka komplementarnego. Więc nie wiem, czy to jest tylko Stanisławski, bo mi się wydaje, że to byłoby trochę za mało.

M.C. Daniel Day-Lewis otrzymał Oscara właśnie za tę główną rolę w "Aż poleje się krew". Otrzymał też Oscara wcześniej w ’89 za rolę w filmie "Moja lewa stopa" i wydaje się aktorem, który potrafi porządną grę aktorską cały czas przemieszczać w kontekst komercyjnego kina amerykańskiego, gdzie to robi ogromne wrażenie. Przecież on musi pracować w warunkach hollywoodzkich. Jak się kręci "Gangi Nowego Jorku", gdzie występował, "Aż poleje się krew", to są megaprodukcje, to są agenci, ciśnienie...

J.P. No tak, ale z drugiej strony jak porównać takich wielkich aktorów transformacji jak Day-Lewis i na przykład De Niro, to jednak widzimy, że De Niro od czasów "Dawno temu w Ameryce" czy paru jeszcze innych filmów, czy "Wściekłego byka", zaczął grywać w lekkich komedyjkach, niemalże farsowych historiach typu "poznaj mnie ze swoją rodziną" - już nie pamiętam tych wszystkich tytułów, tam gdzie występuje obok Dustina Hoffmana, czy cała plejada wspaniałych aktorów, którzy jednak... Ja nie oceniam, że to jest coś złego - tylko Daniel Day-Lewis jednak nigdy takich rzeczy nie robił. On nigdy nie robił ról, które można stworzyć na miesiąc przed wejściem na plan, z doskoku właściwie, kiedy nie potrzeba tak głęboko wgryźć się w materię tej postaci i epoki czy problemu, czy też psychologii człowieka, psychiki człowieka, tylko wystarczy dobrze się nauczyć tekstu, jak to się mówi popularnie w naszym zawodzie, "luz i technika", i już jest. Daniel Day-Lewis nigdy tego nie robi. Już nie wnikam w to, czy tyle dostaje za te role, które robi raz na parę lat, że to mu wystarczy na godziwe życie, czy też po prostu inny gatunek filmu, ról filmowych, po prostu go nie kręci, nie interesuje. Mi się wydaje, że to drugie jest bardziej wiarogodne, prawdopodobne. Że trochę jest podobnie jak - tutaj się właśnie pojawia - Meryl Streep. To też jest taka aktorka - ona gra więcej niż Day-Lewis - ale to jest też taka aktorka, która jednak nie bierze wszystkiego. Brad Pitt - następny przykład. Wspaniale zaczął swoją karierę, jednak zrobił bardzo wiele rzeczy, które są mniej istotne, można powiedzieć trochę nawet śmieszne i czasami kompromitujące. Daniel Day-Lewis nigdy tego nie robi i żyje w tamtym systemie, pracuje w tamtym systemie, ale jednak jest szczególny, jest wyjątkowy, jest królem tego swojego czasu.

M.C. O Meryl Streep będziemy zresztą rozmawiać, dokładnie za tydzień z Joanną Szczepkowską - myślę, że to będzie interesująca rozmowa, ale zastanawiam się właśnie.. Też dlatego powiedziałem na początku o tobie jako tym aktorze... Tłumaczysz sztuki, grasz u Warlikowskiego, oprócz tego jesteś rozpoznawalny. Jak to zrobić, żeby woda sodowa nie uderzyła do głowy i żeby pomimo Oscarów, sukcesów czy rozpoznawalności dalej mieć takie poważne podejście do życia, pracy?

J.P. Ja tutaj nie jestem dobrym przykładem, bo ja uprawiam "płodozmian" tak zwany, czyli robię po prostu wszystko. Gram w Teatrze Komedia, gram u Krysi Jandy w farsie, tłumaczę, gram w poważnym teatrze, gram w serialach telewizyjnych, różne rzeczy robię i to mi daje poczucie spełnienia, bo nie we wszystkim jestem na tyle dobry, żeby to mi wystarczyło. Ale akurat Daniel Day-Lewis jest kimś takim... Mi się wydaje, że to jest jakaś - powtarzam jeszcze raz - komplementarna wypowiedź o człowieku. Więc on więcej nie potrzebuje, bo on też w jakimś sensie jest pisarzem, literatem. W pierwszych sekwencjach tego filmu jest taki przekaz, coś, co mnie bardzo porusza - samotność. Samotność istoty ludzkiej, człowieka wobec losu, wobec wyzwań, problemów codzienności, zdobywania, "dochrapywania się" do czegoś jako człowiek. Nawet "dochrapania się" do tego, żeby w końcu, kiedy już ma się te pieniądze, ma się ten pałac, stworzyło się pomnik samego siebie czy swojego życia, doszło się do tego, że to jest jakby... Spełniam się tutaj, w tym życiu i na końcu swojej drogi, że mogę zadać fałszywemu prorokowi pytanie: "Czy on jest fałszywym prorokiem?". Jeżeli on nie odpowie mi na to pytanie twierdząco, to ja go zabiję po prostu. Do tego daje mi prawo ten mój los, i mój etos, moja droga. Człowiek jest po prostu sam i idzie, idzie, idzie, ta jego droga go prowadzi do jakiegoś spełnienia lub nie, ale absolutnie w samotności. Żeby ten przekaz się przeniósł z ekranu do twojego mózgu, twojej wyobraźni, twoich uczuć, twojego serca, no to to już jest rzeczywiście... To jest więcej niż aktorstwo.

M.C. Czy wyobrażasz sobie polski film historyczny - ostatni film historyczny, w którym - jak powiedziałeś mi - "przemazałeś się" to była "Bitwa Warszawska" - czy wyobrażasz sobie polskie kino historyczne, takie kostiumowe, ale właśnie z takim bohaterem, tak zagranym; kino, które łączy to, co kosztuje, czyli te dekoracje, wybuchy itd., ale z taką grą aktorską?

J.P. Gra aktorska to jest to, o co cię prosi, do czego cię namawia i w jaką przygodę idziesz razem z reżyserem, bo to jest istotne, reżyser jest najistotniejszy. Oczywiście scenariusz to jest problem polskiego kina od zawsze, dialogi, ale to już zostawmy... W amerykańskim kinie się tak wiele nie mówi, tam się więcej pokazuje, jak człowiek w relacji z otoczeniem itd. Dobry jest przykład z ostatniego czasu, bardzo udany film Agnieszki Holland "W ciemności", ale cierpiący na nadmiar symboliki. Tutaj też jest symbolika, tylko ona jest tak subtelnie podana, że ty tego właściwie nawet nie zauważasz. Bardzo podkorowo ona wchodzi. Na przykład kiedy ginie w wypadku przyjaciel, ojciec jego pasierba, i to jest chwila, ten dzień, kiedy siedzą naprzeciwko siebie Daniel Day-Lewis i ten chłopak, małe baby właściwie. Tam jest butelka z mlekiem i ze smoczkiem, i żeby temu płaczącemu dziecku jakoś te chwile, tę dramatyczną... Żeby go jakoś z tym oswoić, żeby go jakoś wyluzować, to on mu smoczek oblewa whisky.

Oczywiście z tego powodu, żeby zdezynfekować, ale z drugiej strony to jest symboliczne dla mnie, to znaczy że daje mu odrobinkę alkoholu, żeby się poczuł lepiej, żeby się rozluźnił, żeby jakoś przeszedł tę traumę utraty ojca, którą też odczuwa psychosomatycznie, biologicznie, dlatego że jest dzieckiem i jeszcze tego nie rozumie, tylko czuje, że coś się stało, a nie wie tego dokładnie. A u Agnieszki Holland - powtarzam jeszcze raz - dobry film - ale jest tam parę takich ujęć, na przykład kiedy wiadomo, że część tych Żydów zostanie w kanałach, które są niebezpieczne, narażone na to, że być może zostaną ujawnione, to widzimy ich twarze i po kolei gaśnie światło na tych twarzach. Długa sekwencja, która jest w jakimś sensie trochę dla mnie właśnie taka polska, w tym sensie, że jest trochę nachalna. I tu jest symbol, i tu jest symbol, ale tamten symbol wolę, bo on jest podany subtelnie po prostu.

M.C. Jacku, wobec tego informując widzów, że mogą ten film zinterpretować inaczej niż ty, na przykład jeżeli chodzi o to, kto jest czyim dzieckiem, zapraszamy na "Aż poleje się krew" - przykład połączenia amerykańskiego kina, dużego kina, ze świetną, oskarową zresztą grą aktorską Daniela Day-Lewisa. Dzięki i zapraszamy.

Odsłon: 3937

Kolejne strony: << >>


POZOSTAŁE WYWIADY

KINO MÓWI: e-MŁODOŚĆ - PRAGNIENIE MIŁOŚCI

Maksymilian Cegielski rozmawia z Anią Bielak, dziennikarką filmową i Ulą Lipińską, również krytyczką filmową o meksykańskim filmie "Pragnienie miłości", kandydacie do Oscara, filmie nagrodzonym w Cannes i San...

CZYTAJ WIĘCEJ


KINO MÓWI: e-MŁODOŚĆ - 17 DZIEWCZYN

Maksymilian Cegielski rozmawia z Alicją Długołęcką, edukatorką seksualną i Anią Bielak, dziennikarką filmową o filmie prezentowanym na festiwalu w Cannes pt. "17 dziewczyn". M.C. Zacznijmy od pytania podstawowego:...

CZYTAJ WIĘCEJ


KINO MÓWI: e-MŁODOŚĆ - SIOSTRA

Maksymilian Cegielski rozmawia z Anitą Zuchorą, niezależną dziennikarką i Michałem Zygmuntem, niezależnym dziennikarzem i pisarzem o filmie "Siostra", pokazywanym w cyklu "Kino Mówi: e-Młodość". M.C. Witam was...

CZYTAJ WIĘCEJ


MATERIAŁY WIDEO

ARCHIWUM WYWIADÓW


szukana fraza

2013

  • październik
  • wrzesień
  • sierpień
  • czerwiec
  • maj
  • kwiecień
  • marzec
  • styczeń

2012

  • grudzień
  • listopad
  • październik
  • wrzesień
  • marzec
  • styczeń


NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

Kino Mówi: Aktor – Co się wydarzyło w Madison County

Maksymilian Cegielski rozmawia na temat roli Meryl Streep w filmie "Co się wydarzyło w Madison County", nagrodzonej Złotym Globem i nominacją do Oscara, z Joanną Szczepkowską, aktorką teatralną i filmową, oraz z Joanną...

Kino Mówi: Aktor – Aż poleje się krew

Maksymilian Cegielski rozmawia na temat oskarowej roli aktora Daniela Day-Lewisa w filmie "Aż poleje się krew" z Jackiem Poniedziałkiem, aktorem teatralnym i filmowym. M.C. Jacek Poniedziałek - aktor, który łączy...

KINO MÓWI: e-MŁODOŚĆ - 17 DZIEWCZYN

Maksymilian Cegielski rozmawia z Alicją Długołęcką, edukatorką seksualną i Anią Bielak, dziennikarką filmową o filmie prezentowanym na festiwalu w Cannes pt. "17 dziewczyn". M.C. Zacznijmy od pytania podstawowego:...



CZYTAJ TAKŻE


HOT DOC: POWRÓT NA PLAC TAHRIR

Ryszard Jaźwiński rozmawia z Przemysławem Wielgoszem, dziennikarzem, publicystą i redaktorem naczelnym polskiej edycji miesięcznika „Le Monde diplomatique” o dramatach uczestników arabskiej wiosny....


HOT DOC: PUŁAPKI ROZWOJU

Ryszard Jaźwiński rozmawia z z profesor Elżbietą Mączyńską za Szkoły Głównej Handlowej. R.J. Postęp powszechnie kojarzy nam się z nowoczesnością i dobrobytem. Po prostu z lepszym i łatwiejszym życiem...