Ale kino+
PLATFORMA 45
Ale kino+

WYWIADY

9 marca 2012 r.

Kino Mówi: Aktor – Co się wydarzyło w Madison County

Maksymilian Cegielski rozmawia na temat roli Meryl Streep w filmie "Co się wydarzyło w Madison County", nagrodzonej Złotym Globem i nominacją do Oscara, z Joanną Szczepkowską, aktorką teatralną i filmową, oraz z Joanną Derkaczew, krytyczką teatralną i dziennikarką "Gazety Wyborczej".

Maksymilian Cegielski: Czy Meryl Streep - podobnie jak Daniel Day-Lewis, o którym rozmawiałem z Jackiem Poniedziałkiem tydzień temu - to taka typowa hollywoodzka aktorka, czy jednak zupełnie inny format aktorski? Joanno?

Joanna Szczepkowska: Wydaje mi się, że odpowiedź prawidłowa brzmi: nie. To już coś wygrałam..? Oczywiście, poza klasą aktorstwa to jest też pewien styl bycia, a raczej styl "niebycia", takiego tabloidowego. To nie jest tak, że my się dowiadujemy, że ona się jutro zakocha, albo u jakiego fryzjera się czesała. Po prostu nie istnieją tego rodzaju podpórki...

Joanna Derkaczew: Ona bardzo chroni swoją prywatność.

J.S. Tak, to już ją ustawia na pewnej półce. Za tym zawsze idzie pewne ryzyko, że się nie istnieje w pewien sposób. Ona to ryzyko podjęła z bardzo dobrym skutkiem. Wygrała tym.

J.D. Ona też jest taką aktorką, na którą Hollywood w ogóle nie czekało. Pierwsze castingi, w których brała udział - m.in. do "King Konga" - przegrywała. Zdarzały jej się wtedy przykre komentarze ze strony reżyserów. Poza tym ona ma "trudną" urodę, którą często reżyserzy potrafią jednak dobrze wykorzystać. W pierwszym filmie, w jakim się w ogóle pojawiła, czyli w "Julii" z ’77 roku, jest zrobiona na maszkarę.

M.C. Ale co to znaczy "trudna uroda"? To znaczy, że to jest uroda charakterystyczna, to jest uroda, z którą kamera ma problem, że to nie jest gładkie?

J.S. Ja tej "trudnej urody" nie widzę, bo mnie się wydaje, że to jest akurat aktorka niezwykle fotogeniczna...

J.D. Ale nie jest ślicznym dziewczątkiem.

J.S. Tak, ona się nie wdzięczy. Ona w ogóle się nie wdzięczy. To jej aktorstwo jest pozbawione też tej cechy. To jest uroda surowa, to jest uroda...

J.D. Dojrzała. Już od najwcześniejszych lat.

J.S. Tak, taka "serio" bardzo. I co jest ciekawe, ona przy tej twarzy "serio", właściwie pozbawionej już - nie mówię minoderii, ale proszę zauważyć, że ona bardzo mało używa mięśni twarzy. To jest taka twarz, ja to tak widzę, to jest w oczach, i przede wszystkim w sposobie poruszania się, a znacznie mniej w jakiejś bardzo żywej mimice.

J.D. Mam wrażenie, że ona jej używa, tylko używa jej rzeczywiście bardzo minimalistycznie.

J.S. Szalenie.

J.D. Zwłaszcza w tym filmie świetnie widać już od pierwszej sceny, kiedy ona po prostu reaguje tą twarzą na wszystko, na każdy dźwięk, na każdy przedmiot, na powiew wiatru. To cały czas żyje, to już jest historia od pierwszej sceny.

J.S. Te pierwsze pięć minut filmu to już jest coś, co można sobie wielokrotnie puszczać, dlatego że zawsze znajdzie się coś nowego. To, jak ona puszcza to włoskie wykonanie, że za tym idzie ogromna potrzeba doznania jakiegoś, jej korzenie włoskie... I mój ulubiony moment, też z pierwszych pięciu minut filmu, kiedy jej syn nalewa sobie ketchup na obiad, ona w sekundę, nie używając właściwie żadnych środków, poza tym, że ona wie, co gra, wszystko wiemy. Wiemy, że ona pomyślała sobie, że...

J.D. Właśnie, ona cały czas myśli jak ta postać, to widać.

J.S. ...że ona zrobiła dobry obiad, i że trzeba się z tym pogodzić. Co jest ciekawe - ona nie gra osoby przegranej, smutnej, na co by wskazywał ten film. Ona gra osobę radośnie pogodzoną z tym, co, niestety, już musi być w jej życiu.

J.D. Odpowiedzialną - podjęła pewną decyzję.

J.S. Tak, ale to nie jest nuta sentymentalna, na nie, tylko to wszystko jest pogodne.

M.C. To jest film trochę o odpowiedzialności, problemie godzenia się z życiem. Skoro już zaczęliśmy opisywać Meryl Streep jako Franceskę w realiach farmy, to powiedzmy sobie jeszcze więcej. Czy to jest tak, że kiedy ona włącza arię operową w radiu, a przychodzi jej dziecko i przełącza na rock’n’rolla, a wiemy, że ona jest Włoszką, mamy skojarzenie z kuchnią włoską, a to dziecko wali ten ketchup... Czy my obserwujemy kobietę emigrantkę, przejaw kultury europejskiej w prowincjonalnej Ameryce farmerskiej, czy oglądamy Amerykankę?

J.D. Ona nie wygląda na osobę tak zupełnie obcą kulturowo. Ona wygląda na taki pyłek, który zaraz ma zapuścić korzenie. W pierwszych scenach, mimo pozornej ciężkości, korpulentności, którą widzimy, jednak cały czas jest poderwana, lekka. Widać od początku, jak ta historia się potoczy dalej, że zaraz ją coś uniesie, że ona zaraz w coś wejdzie dalej. Ale co do tego kulturowego aspektu to...nie widać tego tak bardzo.

M.C. Zastanawiałem się, czy to nie jest tak, że przez to, że ona jest Włoszką i dzieją się kolejne rzeczy, powiedzmy sobie szczerze - romans - że to jest takie trochę...

J.D. Że musi być zmysłowa od razu, tak?

J.S. Klasa aktorstwa Meryl Streep polega na tym, że aktorka dostaje hasło "Włoszka", no to...

J.D. Mamma mia!

J.S. Tak, że tego jest dużo... Tymczasem ona gra kobietę. Kobietę w określonych warunkach, nie idzie po najmniejszej linii oporu. Ona tej ekspresji włoskiej, takiej hasłowo rozumianej przez nas, w ogóle nie używa. To jest tak jak dobre pisarstwo.

J.D. Bez nadmiaru.

J.S. Bez żadnych opisów. Ten klimat jest budowany przez szczegóły. To co Pani mówi o jej uniesieniu, że to jest osoba w jakimś sensie w napięciu, to jest budowane przez to, jak ona grzywkę odgarnia, to jest budowane przez to, jak ona muchę odgania.

J.D. Nagle rzuca się jakieś kwiaty poprawiać, nagle coś tam przestawia...

J.S. Ta cała seria elementów drobniutkich składa się na to, że czujemy w tej osobie niepokój.

J.D. Widać też, jak przepływa przez nią automonolog wewnętrzny. Tam cały czas jest jakiś komentarz, cały czas ona na coś reaguje i widać, że to wiąże się z jakąś myślą, którą odrzuca, przegania.

M.C. Czy myślicie, że to, że Meryl Streep zaczynała od teatru, czy to jest tak, że ona ma styl grania teatralny, który jest przenoszony na hollywoodzki ekran, czy to jest coś zupełnie innego?

J.S. To jednak jest aktorstwo w tym sensie filmowe - co jest bardzo charakterystyczne dla tej aktorki - że, tak jak w teatrze, jednak tekst króluje zwykle, nawet podświadomie. Ale jednak ona znacznie więcej przekazuje tym, jak mówi, niż tym, co mówi. Bardzo często tekst jest rwany, to nie są całe frazy mówione, tak jak bardzo często w teatrze. Poza tym, co jest charakterystyczne, ona nie ufa temu, co mówi bohaterka. Bardzo często daje do zrozumienia, że nie mówi prawdy, mimo że tak pozornie można by uwierzyć, że tak jest, jak ona mówi. Na przykład w jej rozmowie z kochankiem - chociaż mamy nie zdradzać za wiele...

M.C. To jest od początku tak oczywiste...

J.S. W tej rozmowie, która jest zresztą kapitalna, w której też dowiadujemy się wiele rzeczy o nich, to jednak tak naprawdę bohaterem tej sceny jest klimat między nimi, narastająca ekscytacja. Słowa są znacznie mniej ważne. Ważne jest to, jak oni na siebie reagują i to coś, co tam przepływa. W tym sensie to nie jest aktorstwo teatralne, tak jak my je rozumiemy.

M.C. Czy nie macie wrażenia, że Meryl Streep ten film ratuje? Ja mam wrażenie, że Clint Eastwood obok niej, w jej kontekście - choć nie jest już kowbojem, ale jest też tym macho, tylko romantycznym i poetyckim - jednak nie dorasta jej do pięt.

J.D. To jest w klimacie tego, co ten film tak naprawdę ma do przekazania. W tym filmie chodzi o jej potrzebę, o to, żeby ktoś po nią przyjechał, i właściwie wszystko jedno, kto to miałby być.

M.C. Czyli że Clint Eastwood i grany przez niego bohater są tylko instrumentem w jej rękach, tak?

J.S. To jest troszeczkę takie wyobrażenie kobiet "z drogi". Mężczyzna obcy...

J.D. Taki, któremu można wszystko powierzyć, najintymniejsze rzeczy...

J.S. ...fotograf, to już w ogóle. To jest takie męskie zajęcie.

J.D. Fotograf - ktoś, kto na nią spojrzy. Kto po raz pierwszy spojrzy na nią inaczej niż rodzina.

J.S. Ja bym powiedziała, że to jest taki mężczyzna z fantazji kobiecych, to znaczy "mężczyzna z drogi". To jest fantazja kobiet.

M.C. Spróbujmy wrócić do Meryl Streep. Powiedzieliśmy dużo o jej sposobie grania, ale ciekawe było to, co Ty powiedziałaś, Joanno, na początku, że Hollywood na nią nie czekało. Zastanawiam się, jak takie osoby są w stanie funkcjonować w Hollywood. Z jednej strony, mamy takie gwiazdy sezonowe, aktorki, które biegają i strzelają, z drugiej strony, mamy taką Meryl Streep. Nie byłoby chyba kina amerykańskiego gdyby nie to, że pieniądze, inwestycja, produkcja łączą się z takimi osobowościami, z takimi aktorkami, z takimi aktorami, którzy jednak grają po prostu.

J.S. Wydaje mi się, że ona jest o tyle nietypową osobą w Hollywood, że sprawia wrażenie - i pewnie tak jest - osoby bardzo trzeźwo myślącej. To jest zebrana w sobie osoba, dojrzała, czyli to nie jest ktoś, kto nas chce zauroczyć... Nie uwodzi nas tym, tylko to jest osoba, która przygotowuje tę rolę na bardzo trzeźwo. Ja bym ją też porównała do dobrego pisarza. Ona konstruuje tę rolę z doświadczeń czy z obserwacji życia, ale to jest wszystko bardzo trzeźwe spojrzenie na pracę, na twórczość. Też dlatego wierzy się jej.

M.C. To nie jest ten rodzaj aktorstwa, gdzie się odnajduje gdzieś głęboko w sobie elementy tej postaci, tylko to jest po prostu jednak zagranie tej postaci. Czy to, że ona na przykład - paradoksalnie się okazuje - współpracowała z Wajdą, bo występowała w jego...

J.D. W "Biesach".

M.C. I też grała sporo w sztukach Czechowa. Ty, Joanno, grasz w "Mewie" Czechowa. Zastanawiam się, czy to też jest związek z pewnym rodzajem teatru, z graniem w pewnym rodzaju sztuk teatralnych, czy nie?

J.S. Z całą pewnością Czechow jest doświadczeniem dla aktora bardzo szczególnym. Klasycznie grany Czechow to jest coś, co się dzieje między słowami. Czechow wielką wagę przywiązywał do pauz. W ogóle to, jaki teatr on chciał stworzyć - on chciał stworzyć teatr, który się dzieje tu i teraz, to znaczy żeby aktorzy mieli przeświadczenie, że nie odgrywają kolejny raz historii, tylko wyzwanie było takie, żeby i widz, i oni mieli wrażenie, że się stykają z tą rzeczywistością pierwszy raz. Kiedy się ogląda Meryl Streep, to też ma się takie wrażenie, że ona przeżywa to po raz pierwszy.

M.C. Czy to wszystko, co powiedziałyście na temat gry Meryl Streep, jej grania nietypowych postaci, to też się odnosi do jej wersji Margaret Thatcher w filmie "Żelazna Dama"?

J.S. Ja rozumiem tę rolę jako rodzaj eseju na temat kontrastu między życiem tak dynamicznym, tak sprawczym, tak trudnym, i tym oddaleniem osoby starej, która żyje w pustce, nudzie, w iluzjach własnych już. Ale ona gra tę ciszę - to jest przedziwne, bo swoją maligną, w której jest, tak szalenie prawdopodobną. Ona pokazuje nam tę ciszę, w której nagle przyszło jej żyć. To jest też jej talent. Ona jest w stanie skomunikować się z nami za pomocą minimalnych środków, mówiąc nam coś o ludziach, o życiu. To jest więcej niż rola.

M.C. Wobec tego mając w pamięci Meryl Streep jako Margaret Thatcher, z tym większą przyjemnością zapraszamy na oglądanie jej jako Franceski - ’95 rok, "Co wydarzyło się w Madison County". Dziękuję Wam bardzo za rozmowę i zapraszam na film.

Odsłon: 4198

Kolejne strony: << >>


POZOSTAŁE WYWIADY

KINO MÓWI: e-MŁODOŚĆ - PRAGNIENIE MIŁOŚCI

Maksymilian Cegielski rozmawia z Anią Bielak, dziennikarką filmową i Ulą Lipińską, również krytyczką filmową o meksykańskim filmie "Pragnienie miłości", kandydacie do Oscara, filmie nagrodzonym w Cannes i San...

CZYTAJ WIĘCEJ


KINO MÓWI: e-MŁODOŚĆ - 17 DZIEWCZYN

Maksymilian Cegielski rozmawia z Alicją Długołęcką, edukatorką seksualną i Anią Bielak, dziennikarką filmową o filmie prezentowanym na festiwalu w Cannes pt. "17 dziewczyn". M.C. Zacznijmy od pytania podstawowego:...

CZYTAJ WIĘCEJ


KINO MÓWI: e-MŁODOŚĆ - SIOSTRA

Maksymilian Cegielski rozmawia z Anitą Zuchorą, niezależną dziennikarką i Michałem Zygmuntem, niezależnym dziennikarzem i pisarzem o filmie "Siostra", pokazywanym w cyklu "Kino Mówi: e-Młodość". M.C. Witam was...

CZYTAJ WIĘCEJ


MATERIAŁY WIDEO

ARCHIWUM WYWIADÓW


szukana fraza

2013

  • październik
  • wrzesień
  • sierpień
  • czerwiec
  • maj
  • kwiecień
  • marzec
  • styczeń

2012

  • grudzień
  • listopad
  • październik
  • wrzesień
  • marzec
  • styczeń


NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

Kino Mówi: Aktor – Co się wydarzyło w Madison County

Maksymilian Cegielski rozmawia na temat roli Meryl Streep w filmie "Co się wydarzyło w Madison County", nagrodzonej Złotym Globem i nominacją do Oscara, z Joanną Szczepkowską, aktorką teatralną i filmową, oraz z Joanną...

Kino Mówi: Aktor – Aż poleje się krew

Maksymilian Cegielski rozmawia na temat oskarowej roli aktora Daniela Day-Lewisa w filmie "Aż poleje się krew" z Jackiem Poniedziałkiem, aktorem teatralnym i filmowym. M.C. Jacek Poniedziałek - aktor, który łączy...

KINO MÓWI: e-MŁODOŚĆ - 17 DZIEWCZYN

Maksymilian Cegielski rozmawia z Alicją Długołęcką, edukatorką seksualną i Anią Bielak, dziennikarką filmową o filmie prezentowanym na festiwalu w Cannes pt. "17 dziewczyn". M.C. Zacznijmy od pytania podstawowego:...



CZYTAJ TAKŻE


HOT DOC: POWRÓT NA PLAC TAHRIR

Ryszard Jaźwiński rozmawia z Przemysławem Wielgoszem, dziennikarzem, publicystą i redaktorem naczelnym polskiej edycji miesięcznika „Le Monde diplomatique” o dramatach uczestników arabskiej wiosny....


HOT DOC: PUŁAPKI ROZWOJU

Ryszard Jaźwiński rozmawia z z profesor Elżbietą Mączyńską za Szkoły Głównej Handlowej. R.J. Postęp powszechnie kojarzy nam się z nowoczesnością i dobrobytem. Po prostu z lepszym i łatwiejszym życiem...