Ale kino+
Kino Mówi: Po Oscarach
Ale kino+

WYWIADY

26 marca 2012 r.

Kino Mówi: Aktor – Przypadek Harolda Cricka

Bartosz Żurawiecki rozmawia na temat aktorstwa Emmy Thompson i Dustina Hoffmana w filmie "Przypadek Harolda Cricka" z krytykami filmowymi Andrzejem Kołodyńskim i Łukaszem Maciejewskim.

Bartosz Żurawiecki: Emma Thompson, Dustin Hoffman - dwoje znakomitych aktorów i dwie szkoły gry aktorskiej. Dustin Hoffman - szkoła amerykańska, oparta na metodach Actors’ Studio, odwołująca się do Stanisławskiego i Emma Thompson - szkoła brytyjska odwołująca się do tradycji szekspirowskich, bazująca głównie na teatrze, a nie na kinie. Jak byście pokrótce scharakteryzowali style gry Dustina Hoffmana i Emmy Thompson? Jakie widzicie między nimi różnice?

Andrzej Kołodyński: To jest trudne pytanie. Zwróćcie uwagę, panowie, że w tej chwili właściwie w ogóle się nie mówi o żadnych metodach, o żadnych szkołach, nie wspomina się nawet Lee Strasberga. Jest tylko aktorstwo. Dobre albo złe aktorstwo. Szukanie zaplecza dla tych aktorów jest dość ryzykowne. W tym filmie jest jedna scena, kiedy spotykają się pod koniec i to powinien być ten pojedynek i demonstracja dwóch różnych szkół, a tak naprawdę mi się wydawało, że oni są jednakowi.

Łukasz Maciejewski: Rzeczywiście, ma pan rację. Mnie się wydaje, że zawsze tak było. Oczywiście sugerowano nam, że ten jest po Actors’ Studio, po Lee Strasbergu, ten po Akademii Teatralnej w Warszawie, ale czy to ma jakieś znaczenie dla widza? Spotykamy się z gigantycznymi osobowościami i to jest priorytet poznawczy dla odbiorcy. Spotykamy się z wielkimi osobowościami, które są na tyle silnymi postaciami aktorskimi w świecie kina, że one przewyższają to, co sugerowałoby edukację. To może towarzyszyć przeciętnym wyrobnikom, ale jeżeli mówimy o najwyższej półce - jak Dustin Hoffman, jak Emma Thompson - to o żadnych szkołach specjalnych tutaj nie może być mowy.

B.Ż. Waszym zdaniem, nie można tutaj znaleźć jakichś wpływów, że na przykład Emma Thompson zaczynała w teatrze brytyjskim, zaczynała od takiej wielkiej klasyki, a Dustin Hoffman to jest takie "zwierzę kinowe".

Ł.M. Ale Dustin Hoffman też grał w teatrze. On grał Becketta na początku kariery.

A.K. Nie było to najlepsze, ale w każdym razie było. Nie, mnie się wydaje, że warsztat, to znaczy sposób dochodzenia do roli, jest mniej istotny w tej chwili, natomiast wynik jest ciekawy. W tym filmie oni oboje grają w sposób zmanierowany. Jedno i drugie prezentuje pewną manierę. Hoffman cały czas albo pije, albo coś je, czegoś dotyka, to pisze, to zdejmuje buty i tak dalej. Z kolei ona gra postać absolutnie znerwicowaną...

B.Ż. Taka nerwica natręctw - pali papierosy...

A.K. Te papierosy - wspaniałe. Sposób, w jaki ona pali, zwłaszcza na deszczu... Ja uważam, że to wielka sztuka. Oni po prostu prezentują ciekawe, dobre aktorstwo, przy czym zwróćmy uwagę, że jej znerwicowanie, jej odmienność wychodzi na tle tej potężnej, wspaniałej czarnoskórej Queen Latifah, która jest jej asystentką, która jest cały czas przy niej obecna. Ona ani nie ma mimiki, ani specjalnej gestykulacji. Jest spokojna, patrzy z taką ironią...

B.Ż. Taka monumentalna, duża...

A.K. Tak, olbrzymia... Patrzy na nią z ironią i to jest wspaniały kontrast. To wydobywa to całe znerwicowanie bohaterki granej przez Emmę Thompson.

Ł.M. Różnice jednak - może nie w tym filmie - nie polegają na szkole gry aktorskiej. De facto, ten Stanisławski musi być obecny. Stanisławski jako "zjednoczenie się" aktora - zarówno w teatrze, jak i w kinie - z rolą. Jednak, jak aktor ma dużą rolę, musi - jeżeli efekt ma być dobry - przepisać tę rolę na własny życiorys i dać dużo z siebie. To uproszczenie metody Stanisławskiego dotyczy wszystkich możliwych szkół - i moskiewskiej, i nowojorskiej, i szkoły w Bułgarii, powiedzmy.

B.Ż. Trzeba wspomnieć, że Emma Thompson nie tylko jest aktorką, jest także scenarzystką. Ona swojego drugiego Oscara dostała za scenariusz - za adaptację "Rozważnej i romantycznej". Ja spytam od drugiej strony. Jakie widzicie ograniczenia emploi każdego z tych aktorów. Mnie się wydaje, że Dustin Hoffman jest takim "zwierzęciem aktorskim", takim człowiekiem trochę z ulicy, który zagra wszystko, natomiast Emma Thompson to jest pewna intelektualistka kina. Jej postacie to są zawsze takie postacie z wyższej półki - wigilijne, bajkowe, arystokratki. Nawet jeżeli gra służącą w "Okruchach dnia", to też jest służąca z klasą.

Ł.M. I nawet w tych okropnych filmach o niani, które ona, zdaje się, też te scenariusze pisze i produkuje...

A.K. Sama je wymyśliła w pewnym sensie.

Ł.M. ...ona też jest taka dystyngowana.

B.Ż. Czy to jakoś jej nie ogranicza? Nie ma w jej repertuarze kobiet z plebsu, mówiąc wprost.

A.K Ja bym się nie zgodził tutaj z definicją Hoffmana, bo wyraźne jest to, że on jest najlepszy w rolach, które wymagają przekroczenia granicy normalności. W rolach, które, w gruncie rzeczy, już są na granicy psychopatii. Przypomnijmy sobie Ratso z "Nocnego kowboja", przypomnijmy sobie tego autystycznego bohatera z "Rain Mana"...

Ł.M. "Mały Wielki Człowiek".

A.K. On jest wtedy najlepszy.

Ł.M. "Lenny".

A.K. "Lenny" - znakomity. To też psychopata. Natomiast w tych normalnych rolach on jakoś ginie.

B.Ż. Bo jest taki brzydki, niepozorny...

Ł.M. Mnie przeszkadza w Dustinie Hoffmanie to, że on nie ma za bardzo poczucia humoru. Jak on gra w komediach - zresztą potwornych, tych z ostatnich lat - to jest to wszystko siłowe. On jest takim perfekcjonistą i ta mimikra... On tak udaje, że jest śmieszny. W ogóle nie jest śmieszny.

B.Ż. Ale w "Tootsie" zagrał przecież fenomenalnie.

Ł.M. Bo może odnalazł w sobie kobiecy pierwiastek, więc na tym to wszystko polegało.

A.K. Myślę, że na aktora działa jednak przebranie. Ktoś powiedział słusznie, że - to chyba nawet Julia Roberts powiedziała - że jeżeli gram w kostiumie, w ubraniu, to wiem, że tworzę kreację. Natomiast jeżeli się rozbieram, to to jest tylko dokument, właściwie nie ma tu aktorstwa. I chyba to się odnosi do Hoffmana też, dlatego że w "Tootsie" to przebranie - peruka i wszystko - to stworzyło rzeczywiście postać.

B.Ż. Jakie są najwybitniejsze role Emmy Thompson i Dustina Hoffmana? Jakie najbardziej lubicie?

A.K. Dustina Hoffmana? Oczywiście te, które są nagrodzone i najgłośniejsze. I słusznie są najgłośniejsze. Mówiliśmy o nich: "Rain Man" - autystyczny bohater, "Tootsie" - przebieranka i jakiś trzeci film na pewno bym znalazł...

B.Ż. "Nocny kowboj"?

A.K. "Nocny kowboj" - tak.

Ł.M. A ja: "Nocny kowboj" - jak robimy ranking - i "Sprawa Kramerów".

A.K. A, "Sprawa Kramerów", słusznie. Świetna "Sprawa Kramerów".

B.Ż. Ale w "Sprawie Kramerów" on jest takim zwykłym tatusiem.

A.K. On jest w stanie niesłychanego napięcia. W dodatku, ten film pokazuje pewną przemianę, dlatego że jego sytuacja się zmienia. On musi ratować dziecko, decyduje się na ustąpienie i to jest, moim zdaniem, zagrane znakomicie. Nie ulega wątpliwości, że co spojrzymy na głośniejszy film Dustina Hoffmana, to go wymieniamy w naszym rankingu.

Ł.M. 1988 rok, "Rain Man" i potem już nic. A jeszcze Emma Thompson - bo muszę o tym filmie powiedzieć, to jest chyba moja ukochana rola, tak naprawdę - "Carrington", Dora Carrington w filmie Christophera Hamptona. To jest fajerwerk i to jest pełnia jej osobowości aktorskiej.

A.K. Tak, to jest chyba najlepsza jej rola.

B.Ż. Ale ja "Okruchy dnia" jednak uważam... Ten duet z Anthony Hopkinsem to jest coś jedynego w swoim rodzaju.

Ł.M. Wspaniała rola.

A.K. "Carrington" jest efektowny, pozostaje w pamięci. Dekoracyjność tego filmu... Ona świetnie się mieści w tym.

B.Ż. Ale - ty wspomniałeś - ’88 rok, "Rain Man" Dustina Hoffmana. Taki szczyt jego kariery, drugi Oscar. Trochę od tamtego czasu Dustin Hoffman zanikł. Podobnie jest z Emmą Thompson. Dla niej ten najwybitniejszy, najbardziej płodny okres to są lata 90. Wtedy zdobyła swoje dwa Oscary. A teraz oni oboje grają role trochę drugoplanowe, w dość przeciętnych filmach komercyjnych się pojawiają, typu "Poznaj moją rodzinkę" czy "Niania". Z czego to wynika? Nie ma już dla nich miejsca w kinie?

A.K. Nie tylko. Jednak Dustin Hoffman ma teraz serial. Duży serial, w którym grał - to chyba było dwa lata temu...

B.Ż. No tak, ale to też jest jednak pewna degradacja - z kina do telewizji.

A.K. Dodajmy wiek. Wiek jednak wpływa na...

B.Ż. Ale między nimi jest 20 lat różnicy.

A.K. Dustin Hoffman ma siedemdziesiąt pięć, czy siedemdziesiąty szósty zaczyna. Oczywiście, on zaczął późno. Przypomnę, że w "Absolwencie" miał chyba trzydziestkę, a zagrał dziewiętnastolatka. To było też niesamowite. Zagrał go naprawdę przekonująco, ale nie można nieustannie udawać, że wieku nie ma. W wieku lat siedemdziesięciu sześciu już się powinno grać role odpowiednie do tego wieku.

Ł.M. Czyli bajki.

B.Ż. "Przypadek Harolda Cricka" - przypominam, że ten film dzisiaj zobaczymy - to jest taki film, który próbuje łączyć wyrafinowaną, można by nawet powiedzieć postmodernistyczną, formę - opowiada o człowieku, który pewnego dnia przekonuje się, że jest bohaterem literackim, bohaterem książki pisanej przez Emmę Thompson - a jednocześnie ma w sobie optymistyczne, amerykańskie przesłanie. Mówi o tym, że zawsze można swoje życie zmienić, że warto podążać za swoimi marzeniami itp. itd. Czy, waszym zdaniem, połączenie artystycznych ambicji z filmem przeznaczonym jednak dla szerokiej widowni... Czy to się udało, czy to działa?

Ł.M. Ja nie lubię takich kompromisów. Wiem, że pan Kołodyński jest entuzjastą tego filmu, to ja tak rzucę swoją żółć tutaj, podleję swoją żółcią... Moim zdaniem takie filmy amerykańskie... Taki europejski pudding, trochę takiego gulaszu, w którym rzeźbi się na modłę festiwalu w Cannes, czyli dodaje się ingrediencje intertekstualności, nawiązań do klasyki kina... W każdej scenie reżyser nam mówi: "Jestem bardzo inteligentny, jestem świadomy", a potem to wszystko się rozmywa, że: "No ale jestem Amerykaninem". Bądźmy podbudowani tą historią i tymi rozwiązaniami, które chciałbym zasugerować. Mnie to, oczywiście, też pociesza, jestem w stanie to docenić. On zrobił wcześniej film "Marzyciel", zdaje się, ten reżyser, który też był w podobnym stopniu dla mnie nieakceptowalny. To nie jest moje kino.

A.K. To jest efektowny film, pełen pomysłów. Na początku zaskakuje nas to, że ekran pokrywa się wykresami, liczbami i to jest ilustracja tego, co się dzieje. Potem naturalne jest to, że głos, który - mamy wrażenie, że to będzie głos z offu - to jest ten głos, który on słyszy we własnej głowie i który jest głosem pisarki, który wyznacza jego los. To jest bardzo efektownie zrobione. Oczywiście, to nie jest film głęboki. On jest na takim poziomie gry z widzem. Oni się bawią, grają ze sobą i bawią się pewnymi konwencjami - mówię o aktorach i o realizatorze - i my się bawimy. Wkraczamy w tę grę, akceptujemy, albo nie akceptujemy. Uważam, że na poziomie filmu rozrywkowego to jest jednak bardzo wysoka granica.

B.Ż. Wspomnijmy, że oprócz Hoffmana i Emmy Thompson tam jest także kilku innych dobrych aktorów.

Ł.M. Rola życia Willa Ferrella.

B.Ż. Willa Ferrella, który był kojarzony do tej pory raczej z takimi dość kiepskimi komedyjkami; Queen Latifah, Maggie Gyllenhaal też w dobrej roli.

A.K. O Ferrellu tak mówimy, bo tu mówiliśmy głównie o Dustinie Hoffmanie, a on jest właściwie cały czas na ekranie, de facto. Usunięcie ze swojego repertuaru mimiki - bo on ma prawie nieruchomą twarz - to jest sztuka aktorska.

B.Ż. Bardzo wam dziękuję za rozmowę, a państwa zapraszam na film "Przypadek Harolda Cricka" w reżyserii Marca Forstera. Za tydzień pokażemy w tym cyklu "Wendy i Lucy" z rolą nominowanej w tym roku do Oscara Michelle Williams.

Odsłon: 777

Kolejne strony: << >>


POZOSTAŁE WYWIADY

KINO MÓWI: e-MŁODOŚĆ - PRAGNIENIE MIŁOŚCI

Maksymilian Cegielski rozmawia z Anią Bielak, dziennikarką filmową i Ulą Lipińską, również krytyczką filmową o meksykańskim filmie "Pragnienie miłości", kandydacie do Oscara, filmie nagrodzonym w Cannes i San...

CZYTAJ WIĘCEJ


KINO MÓWI: e-MŁODOŚĆ - 17 DZIEWCZYN

Maksymilian Cegielski rozmawia z Alicją Długołęcką, edukatorką seksualną i Anią Bielak, dziennikarką filmową o filmie prezentowanym na festiwalu w Cannes pt. "17 dziewczyn". M.C. Zacznijmy od pytania podstawowego:...

CZYTAJ WIĘCEJ


KINO MÓWI: e-MŁODOŚĆ - SIOSTRA

Maksymilian Cegielski rozmawia z Anitą Zuchorą, niezależną dziennikarką i Michałem Zygmuntem, niezależnym dziennikarzem i pisarzem o filmie "Siostra", pokazywanym w cyklu "Kino Mówi: e-Młodość". M.C. Witam was...

CZYTAJ WIĘCEJ


MATERIAŁY WIDEO

ARCHIWUM WYWIADÓW


szukana fraza

2013

  • październik
  • wrzesień
  • sierpień
  • czerwiec
  • maj
  • kwiecień
  • marzec
  • styczeń

2012

  • grudzień
  • listopad
  • październik
  • wrzesień
  • marzec
  • styczeń


NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

Kino Mówi: Aktor – Co się wydarzyło w Madison County

Maksymilian Cegielski rozmawia na temat roli Meryl Streep w filmie "Co się wydarzyło w Madison County", nagrodzonej Złotym Globem i nominacją do Oscara, z Joanną Szczepkowską, aktorką teatralną i filmową, oraz z Joanną...

Kino Mówi: Aktor – Aż poleje się krew

Maksymilian Cegielski rozmawia na temat oskarowej roli aktora Daniela Day-Lewisa w filmie "Aż poleje się krew" z Jackiem Poniedziałkiem, aktorem teatralnym i filmowym. M.C. Jacek Poniedziałek - aktor, który łączy...

KINO MÓWI: e-MŁODOŚĆ - 17 DZIEWCZYN

Maksymilian Cegielski rozmawia z Alicją Długołęcką, edukatorką seksualną i Anią Bielak, dziennikarką filmową o filmie prezentowanym na festiwalu w Cannes pt. "17 dziewczyn". M.C. Zacznijmy od pytania podstawowego:...



CZYTAJ TAKŻE


HOT DOC: POWRÓT NA PLAC TAHRIR

Ryszard Jaźwiński rozmawia z Przemysławem Wielgoszem, dziennikarzem, publicystą i redaktorem naczelnym polskiej edycji miesięcznika „Le Monde diplomatique” o dramatach uczestników arabskiej wiosny....


HOT DOC: PUŁAPKI ROZWOJU

Ryszard Jaźwiński rozmawia z z profesor Elżbietą Mączyńską za Szkoły Głównej Handlowej. R.J. Postęp powszechnie kojarzy nam się z nowoczesnością i dobrobytem. Po prostu z lepszym i łatwiejszym życiem...