Ale kino+
alekino+
Film. BRZUCH ARCHITEKTA

BRZUCH ARCHITEKTA

The Belly of an Architect
dramat, Wlk. Brytania/Włochy, 1987, 114 min.
reżyseria: Peter Greenaway
obsada: Brian Dennehy, Chloe Webb, Lambert Wilson, Sergio Fantoni
Premiera w Ale kino+: 18.12.2008 r.
5.00
343
10 głosy | 313 miejsce w rankingu
BRZUCH ARCHITEKTA

Co kryje "Brzuch architekta"? Wszystko, co najlepsze w kinie jednego z najbardziej ekscentrycznych brytyjskich reżyserów, Petera Greenaway'a. W "Brzuchu architekta" jest więc estetyczna uczta, intelektualna prowokacja, seksualna perwersja, koronkowa konstrukcja fabularna, mnóstwo erudycyjnych odwołań do tradycji kultury europejskiej i rewelacyjna muzyka Wima Mertensa.

Nieszczęsny właściciel tytułowego brzucha to amerykański architekt Stourley Kracklite (Brian Dennehy). Energiczny jankes przybywa do Rzymu, aby przygotować wystawę poświęconą twórczości Etienne-Louisa Boullée, XVIII-wiecznego wizjonera architektury z czasów Rewolucji Francuskiej. Pobyt we Włoszech nie służy Kracklite'owi. Wkrótce po przyjeździe zaczynają go nękać bóle brzucha. Rzym wydaje się pełen tajemnic, a włoscy partnerzy dwulicowi, wiecznie knujący za plecami bohatera jakieś spiski. W jeden z nich być może zaangażowana jest ciężarna żona bohatera (Chloe Webb), która romansuje z jego rywalem, architektem Caspasianem Specklerem (Lambert Wilson). Tymczasem dolegliwości gastryczne nasilają się. Kracklite boi się, że przyczyną jest nowotwór. Z drugiej strony podejrzewa, że być może to niewierna żona systematycznie go truje. Architekt zaczyna zdradzać obsesję na punkcie posągu cesarza Augusta, a zwłaszcza jego brzucha, który uparcie fotografuje. Obiekt manii jest nieprzypadkowy; wiadomo wszak, że cesarz został otruty przez swoją małżonkę, Liwię. Znerwicowanemu bohaterowi wszystko zaczyna wymykać się z rąk.

Miłośnicy PETERA GREENAWAYA są zgodni: ekscentryczny brytyjski reżyser w najwyższej formie był w latach 80. Spośród pochodzących z tej dekady filmów, "Brzuch architekta" uchodzi za jeden z najlepszych. Kto nie lubi Greenawaya i nie odnajduje się w budowanym przez reżysera labiryncie symboli, aluzji i analogii, ten po obejrzeniu "Brzucha architekta" zdania raczej nie zmieni. Widz, który potrafi zaakceptować Greenawayowską formułę kina, weźmie udział w mistrzowskiej rozgrywce - bo kino autora "Kontraktu rysownika" jest zawsze grą o skomplikowanych, wyrafinowanych regułach. Można debatować nad tym, czy Greenaway jest w tym filmie bardziej pretensjonalny czy bardziej genialny. Poza dyskusją są fakty: "Brzuch architekta" to film zapierający dech w piersiach urodą zdjęć Sachy Viernego - stałego współpracownika reżysera. Operator potraktował Rzym i jego architekturę jak jedną wielką, wspaniałą scenografię dla spektaklu, którego dramaturgia ustrukturyzowana jest zgodnie z cyklem poczęcia i narodzin - tyle tylko, że Greenawayowska "ciąża" przebiega poniekąd w odwrotnym kierunku. Akcja trwa 9 miesięcy, krąży wokół tytułowego brzucha, ale zamiast narodzin kończy się śmiercią. Rewelacyjna jest także muzyka. Ścieżki dźwiękowe pisał dla Greenawaya zazwyczaj Michael Nyman. Tym razem na jego miejscu pojawił się Wim Mertens - i godnie zastąpił słynnego kolegę. Greenawaya lubi się bardzo albo wcale, ale w obu wypadkach trzeba przyznać jedno: "Brzucha architekta", podobnie jak cała twórczość Brytyjczyka, należy do najbardziej oryginalnych zjawisk we współczesnej kinematografii.




SERIALE

Detektyw Staffe. Mroczne zbrodnie

Detektyw Will Wagstaffe próbuje rozwikłać sprawę brutalnych morderstw. Ktoś...


Vitello

Mały Vitello wychowywany jest przez mamę, która nic mu nie mówi o nieobecnym...


Cud. Tajemnica krwawych łez

Najbardziej tajemniczy serial kryminalny tego roku. Nowa produkcja autorów...


Trepalium

Francuski serial futurystyczny. Świat znajduje się w ciężkiej sytuacji...