Ale kino+
KINO MÓWI
Wasze recenzje: Recenzja filmu Nikt nie rozumie perskich kotów

RECENZJE

Recenzja filmu Nikt nie rozumie perskich kotów

recenzja filmu: NIKT NIE ROZUMIE PERSKICH KOTÓW, Iran, 2009, reżyseria: Bahman Ghobadi

Klara Wróbel 19.11.2010 15:12


Film, którego emisja miała miejsce 18 listopada 2010 r. na antenie Ale kino!, to niezwykle klimatyczny obraz zrealizowany przez irańskiego reżysera Bohmana Ghobadiego.

Na szczególną uwagę zasługuje montaż. Film zdaje się być sklejany, pocięty na drobne kawałki i złożony, co daje niezwykle interesujący efekt artystyczny. Ten metaforyczny tytuł "Nikt nie rozumie perskich kotów" wiele mówi o fabule, która skupiona jest wokół jednego wydarzenia - kompletowania członków zespołu rockowego. I nie byłoby to nic szczególnego, gdyby nie kontekst społeczny i polityczny opowiedzianej historii. Akcja filmu ma miejsce w Iranie, w kraju, gdzie muzyka świecka, w tym rockowa, punkowa, rap nie powinna istnieć, gdyż zdaniem władzy, stanowi zagrożenie dla systemu.

Główni bohaterowie: Negal Shaghaghi, Hamed Behdad i AshkanKoshanejad to młodzi ludzie, zafascynowani muzyką, szczególnie nurtem nazywanym indie rockiem. Przemierzają ulice Teheranu w poszukiwaniu odpowiednich muzyków do swojego zespołu. To jakby muzyczna podróż po zakazanych obszarach ich alternatywnej kultury. Muzyka w tym filmie odgrywa kluczową rolę, stanowi ilustrację wrażliwości głównych bohaterów, bywa groźną grą podejmowaną przez młodych ludzi w imię własnej pasji tworzenia i grania. Prócz muzyki marzą oni o wyrwaniu się z kraju, który w tak wielkim stopniu ich ogranicza. Pragną wyjechać do Londynu, by zaprezentować swoją twórczość. Realizacja tego zadania jest bardzo trudna. Bohaterowie uciekają się nawet do czynów balansujących na granicy prawa. Próba załatwienia wiz, paszportów staje się wraz z rozwojem akcji coraz trudniejsza, a aresztowanie osoby, która miała je załatwić, już zupełnie przekreśla te szanse.

Film kończy scena, gdzie nie widać nic prócz blasku jarzeniówek. To szpitalne korytarze. Bohater znalazł się tu z powodu nieudanej ucieczki przed policją - wyskoczył przez okno i uległ tragicznemu wypadkowi. Ostatnia scena jest jednocześnie niemym krzykiem rozpaczy wszystkich bohaterów filmu, bo oto marzenia prysły niczym mydlana bańka, a pozostała jedynie rzeczywistość, która nie nastraja optymistycznie.

Podsumowując moją ocenę: nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż nie fabuła stanowi o jakości tego filmu i nie jest to też gra aktorska, czy montaż, to przede wszystkim obrazy muzyczne. Właśnie muzyka stanowi właściwy klucz do odczytania intencji twórców tego dzieła. Bohman Ghobadi za pomocą filmu, realizowanego w totalnej konspiracji i w poczuciu permanentnego zagrożenia, przedstawił prawdę o Teheranie, unaocznił widzowi istnienie podziemia muzycznego, gdzie tworzone dzieła pewnych gatunków muzycznych niczym nie odstają od zachodnioeuropejskich. Pokazał marzenia młodego pokolenia i ich próbę realizacji wbrew wszelkim przeciwnościom.

SZUKAJ RECENZJI

miesiąc
rok
szukana fraza